Opinie uczestników

W Festiwalu Zaczarowanej Piosenki brałam już udział dwukrotnie, bez zwycięstwa. I znowu wysłałam zgłoszenie, znów jestem w Krakowie, ponieważ atmosfera tego projektu jest niespotykana. Przede wszystkim można się tutaj wiele nauczyć, a taka edukacja otwiera naszą wokalną wrażliwość. W trakcie tegorocznych warsztatów znowu stwierdziłam, że fajnie by było nie zdobyć nagrody i za rok znowu móc tu przyjechać.

23-letnia Sandra Pączek, finalistka 9., 11. i 12. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

 

Na innych festiwalach nie ma takiej energii jak na krakowskim Rynku. Podczas takich konkursów wszyscy też ze sobą rywalizują, nikt nikomu nie gratuluje sukcesu, a tutaj, mimo rywalizacji, można również nawiązać przyjaźnie.

11-letnia Julia Walczyna, finalistka 12. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Festiwal Zaczarowanej Piosenki 2016 fot. Agnieszka Ożga – Woźnica

Nie śpiewamy niewidzącymi oczami, złamanym kręgosłupem albo sparaliżowanymi nogami. Dlaczego moje zdolności wokalne nie miałyby być poddane wnikliwej weryfikacji? Jeśli osoby niepełnosprawne chcą być profesjonalistami, trzeba ich też profesjonalnie oceniać. Taryfy ulgowe, z jakimi często jesteśmy traktowani, po prostu nas poniżają.

25-letni Łukasz Żelechowski, zwycięzca 2. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

 

Publiczność mnie porwała, poczułem jej energię. To było coś fantastycznego! Mam duszę rokendrolowca, więc przed dużą publicznością czuję się najlepiej. Otrzymane stypendium będę chciał przeznaczyć na rehabilitację oraz dalsze doskonalenie warsztatu, bo swoją przyszłość wiążę z muzyką.

14-letni Bartłomiej Martynow, zwycięzca 6. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

 

Dzięki Festiwalowi Zaczarowanej Piosenki mój świat się zmienił. Otwarły się przede mną nowe perspektywy, a przede wszystkim nawiązałem nowe kontakty muzyczne w środowisku. Przypuszczam, że dla wielu osób spore znaczenie ma fakt, że odniosłem sukces w tym festiwalu. Warto było tu być i śpiewać.

28-letni Przemysław Cackowski, zwycięzca 6. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

 

Jestem chora na mukowiscydozę. Śpiewanie sprawia, że, mimo tak poważnej choroby, pojemność moich płuc jest podobna do pojemności, jaką mają zdrowe osoby. Można więc powiedzieć, że możliwość śpiewania jest dla mnie szansą na dłuższe życie. Dzięki temu, że zakwalifikowałam się do finału, poznałam też nowych, wspaniałych przyjaciół. Czuję, że to wydarzenie zmieni moje życie.

19-letnia Aneta Rudkowska, laureatka III m. 7. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

 

Atmosfera festiwalu jest naprawdę świetna. Trudno odmówić profesjonalizmu organizatorom tej imprezy. Tyle tylko, że jeśli ktoś sądzi, że dzięki tej fantastycznej imprezie zrobi karierę, to jest w wielkim błędzie. Taki festiwal to dopiero pierwszy krok, bardzo ważny, ale jednak pierwszy. Trzeba rozumieć, że aby zaistnieć na profesjonalnym rynku muzycznym, należy mieć własne piosenki, swoje teksty i muzykę. Zresztą, kiedy wraz ze swoim zespołem zaśpiewałam na „Offie” u Artura Rojka, to owszem pojawiło się kilka propozycji, ale tamten występ nie zadziałał tak, że nagle otworzyły się przed nami drzwi do niebywałej kariery. Nawet nasze nagranie w radiowej „Trójce” nie spowodowało cudu.  

20-letnia Marta Rogalska, zwyciężczyni 5. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

 

Po festiwalu moje życie uległo sporej zmianie. Chociaż nie zgłaszają się jeszcze do mnie agencje artystyczne, to jednak sporo koncertuję, poznaję nowych przyjaciół, przestałem żyć w zamknięciu. Moja codzienność nabrała jaśniejszych barw.

30-letni Rafał Fusiek, laureat III m. 2. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

 

Wiele się wydarzyło. Sukces w finale Festiwalu Zaczarowanej Piosenki dał mi odwagę. Założyłem już własną kapelę, a pieniądze z nagrody przeznaczyłem między innymi na zakup keyboarda.

18-letni Krzysztof Szymaszek, zwycięzca 3. i 7. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

 

Jestem niezwykle szczęśliwa ze zwycięstwa. Ale z drugiej strony, żałuję, że nie będę mogła po raz kolejny brać udziału w festiwalu. Jego atmosfera jest nie do opisania. Sam udział w tej imprezie staje się dla każdego wspaniałą i wielką przygodą.

14-letnia Karolina Sawka, zwyciężczyni 3. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

 

Śpiewam właściwie od dziecka. Brałem już udział w różnych konkursach wokalnych. O Festiwalu Zaczarowanej Piosenki wiedziałem od bardzo dawana, jednak dopiero teraz postanowiłem w nim wystartować. Wcześniej sądziłem, że ten konkurs nie jest na moje siły. Ostatecznie przekonała mnie mama. Powiedziała: „Spróbuj. Czemu nie?”. A że lubię wyzwania, wysłałem zgłoszenie i udało się.

23-letni Michał Ziomek, zwycięzca 9. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Michał Ziomek i Grzegorz Turnau, czerwiec 2013 rok, fot. Gabriela Szewczyk

Udział w Festiwalu Zaczarowanej Piosenki dał mi wiele. Poznałam wspaniałych ludzi, bardziej w siebie uwierzyłam. Co prawda śpiewanie nie będzie moim zawodem, lecz nie zamierzam porzucać swoich zainteresowań muzycznych. Teraz śpiewam w trzydziestoosobowym chórze żydowskim „Clil”, który tworzą osoby o różnym wyznaniu i pochodzeniu. Celem chóru jest kultywowanie żydowskich tradycji muzycznych oraz krzewienie tolerancji i idei dialogu kultur. Grupa wykonuje utwory w językach hebrajskim, aramejskim, jidysz, a także ladino. Jestem w niej jedyną niepełnosprawną osobą. Dostałam się do tego chóru, bo przecież w śpiewaniu nie ma znaczenia fakt, że nie widzę.

18-letnia Zuzanna Osuchowska, laureatka 3. m. 8. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Emocje są fantastyczne. Na co dzień pracuję w branży finansowej. Śpiewanie traktuję raczej hobbystycznie. I, mimo że w półfinałach biorę udział już po raz siódmy, nigdy nie dostałam się do finału festiwalu. To bez znaczenia. Nie można się zrażać. W tym konkursie najpiękniejsza jest atmosfera. Wszyscy tutaj są wobec siebie bardzo serdeczni. Nie ma podziałów na sprawnych i niepełnosprawnych.

24-letnia Kinga Jamroga, półfinalistka 11. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

 

Nie można zrażać się niepowodzeniami. Myślę, że nie mam nic do stracenia. I tak zyskałem bardzo wiele dzięki udziałowi w tym festiwalu. Założyłem fundację, która promuje twórczość artystyczną osób niepełnosprawnych, poznałem niesamowicie wspaniałych ludzi. Jestem szczęśliwym człowiekiem. Mam za sobą wiele koncertów, śpiewam w zespole „Mezalians Art”. Do dzisiejszych półfinałów podchodzę więc z dystansem, bo doskonale rozumiem, że nie tylko wygrana tu się liczy. Wartość tego projektu posiada wymiar znacznie szerszy.

35-letni Łukasz Baruch, sześciokrotny półfinalista i trzykrotny finalista Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Dołącz do newslettera