Jak pomagamy

Pozostałe projekty

Od momentu powstania Fundacja zrealizowała również wyprawy: „Każdy ma swoje Kilimandżaro”, cykl „Małe Kilimandżaro” oraz wiele innych.

„Każdy ma swoje Kilimandżaro”

Projekt „Każdy ma swoje Kilimandżaro”, w całości został zrealizowany dzięki wsparciu sponsorów. Jego uczestnicy udowodnili, że niepełnosprawność nie jest wyrokiem, a siła woli i potęga ludzkich marzeń pomaga w realizacji nawet najśmielszych planów.

Wyprawa na Kilimandżaro odbyła się w dniach 27 września – 10 października 2008 r. Uczestniczyli w niej m.in: Angelika Chrapkiewicz-Gądek, Katarzyna Rogowiec, Janek Mela, Jarosław Rola, Piotr Truszkowski, Krzysztof Gardaś, Krzysztof Głombowicz, Piotr Pogon i Łukasz Żelechowski. Mimo że góra cieszy się sławą prostej technicznie, szczyt zdobywa zaledwie 25 procent wszystkich osób, które wyruszają na Kilimandżaro. Każdy z uczestników oprócz utrudnień związanych ze wspinaczką, z silnym promieniowaniem słonecznym i z rozrzedzonym powietrzem musiał się zmierzyć również ze swoją niepełnosprawnością.

5 października o godz. 8.00 czasu polskiego pięcioro uczestników stanęło na szczycie, a troje uczestników, poruszających się na wózkach inwalidzkich, dotarło na wysokość 5100 m n.p.m. – dotąd nikomu z taką niepełnosprawnością nie udało się tego dokonać. Szczegółowa relacja z wyprawy znajduje się w zakładce „dziennik z podróży”. Wyprawie i jej uczestnikom została również poświęcona książka pt. „Każdy ma swoje Kilimandżaro” autorstwa Małgorzaty Wach, ze zdjęciami Marka Kowalskiego. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.

„Małe Kilimandżaro”

„Małe Kilimandżaro” jest kontynuacją projektu „Każdy ma swoje Kilimandżaro”. Dwa razy w roku organizujemy wyprawy na terenie Polski, w których uczestniczą osoby niepełnosprawne. Chcemy w ten sposób udowodnić, że niepełnosprawność nie powinna nikomu odebrać marzeń.

Wiele niepełnosprawnych osób chciałoby się wybrać w góry, nad morze albo nad jezioro, ale niepełnosprawność albo brak środków finansowych im to utrudnia. Wychodzimy naprzeciw tym pragnieniom, udowadniając, że wokół jest wielu ludzi, którzy gotowi są im ofiarować swój czas, użyczyć rąk, nóg, oczu i serca. W każdy z projektów włączają się nasi Wolontariusze. Realizacja „Małego Kilimandżaro” jest też możliwa dzięki pomocy i zaangażowaniu Darczyńców, którzy finansują i wspierają logistycznie poszczególne projekty.

Spływ Dunajcem

W dniach 28-29 września 2009 roku, wspólnie z Anną Dymną i Podopiecznymi Warsztatów Terapii Artystycznej w Radwanowicach, przebywaliśmy w malowniczych terenach Pienińskiego Parku Narodowego. Odwiedziliśmy Nidzicę i odbyliśmy spływ Dunajcem. W tej niezwykłej szkoleniowo-integracyjnej wyprawie, odbywającej się w ramach projektu „Małe Kilimandżaro”, towarzyszyli nam również nasi Przyjaciele: Wolontariuszka Fundacji Magda Waligórska (aktorka znana m.in. z seriali „Ranczo” i „Plebania”), niepełnosprawne małżeństwo Państwa Marii i Krzysztofa Kapelczaków (gości jednego z odcinków programu cyklu „Anna Dymna – Spotkajmy się”) oraz, chorujący na dystrofię mięśniową, Mateusz Sztangret (przed trzema laty, dzięki Wolontariuszom Biura Młodych Fundacji „Mimo Wszystko”, odbył swoją podróż marzeń po całej Europie). Byli z nami także nasi Darczyńcy, dealerzy samochodów marki Volvo z Firmy Wadowscy Sp. z o.o.

Jak powiedziała Anna Dymna, takie wyjazdy są bardzo potrzebne. Po pierwsze dlatego, że nasi Podopieczni przeżywają w ich trakcie ogromną radość, po drugie – niezbędne jest nam wspólne poznawanie i wzajemne uczenie się siebie. Praca w biurze, rozmowy telefoniczne albo kontakty poprzez e-mail nigdy nie zastąpią prawdziwego spotkania człowieka z człowiekiem.

Najpierw, przez niemal dwie godziny, spływaliśmy tratwami po Dunajcu (krajobrazy zapierały dech w piersiach); w późnych godzinach popołudniowych raczyliśmy się potrawami z grilla, wieczorem odbył się wieczór poetycki, podczas którego Anna Dymna i Magda Waligórska czytały wiersze o aniołach. Natomiast później bawiliśmy się wspólnie na dyskotece w stylu lat 80. – taneczne rytmy burzyły między nami wszelkie bariery, wywoływały radość, nawet euforię. Zresztą, by oddać klimat tamtego czasu, Anna Dymna, Magda Waligórska, Maja Jaworska i Marta Jędrysiak-Strózik odpowiednio ucharakteryzowały naszych Podopiecznych, a wielu z nas założyło stroje rodem z okresu pierwszych nagrań Madonny czy hitów zespołu Depeche Mode. Następnie rozpoczęło się taneczne szaleństwo, trwające niemal do północy. Rano zjedliśmy smaczne śniadanie i całą grupą ruszyliśmy nad zaporę Jeziora Czorsztyn oraz na zamek w Nidzicy.

Tego, co przeżyliśmy, nie oddadzą żadne słowa. Dwa dni upłynęły nam niczym z bicza trzasnął. Niezwykle radośnie. Tym bardziej, że pogoda dopisała. Przykry jedynie był fakt, że po Dunajcu nie mogły spływać osoby poruszające się na wózkach. Tratwy nie były do tego przystosowane. Zwróciliśmy uwagę przewoźnikowi na to uchybienie. Mamy nadzieję, że dzięki dofinansowaniu z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, tego rodzaju problemy da się wkrótce rozwiązać, nie tylko na obszarze Pienińskiego Parku Narodowego, lecz w każdym innym regionie Polski.

Serdecznie dziękujemy firmie Scanmed S.A. – Centrum Medyczne Kraków, która po raz kolejny, bezinteresownie, była z naszą Fundacją. Karetka Scanmedu, z lekarzem oraz ratownikiem medycznym, towarzyszyła naszym Podopiecznym, czuwając nad ich bezpieczeństwem podczas całej wyprawy do Nidzicy.

Offroad na Turbacz

15 maja 2010 roku siedmiu Podopiecznych naszej Fundacji – w tym trzy osoby poruszające się na wózkach – wzięło udział w wyprawie off-roadowej na Turbacz (1314 m n.p.m.). Na najwyższy szczyt Gorców wyruszyli trzema Land Roverami i Nissanem Patrolem, pod opieką ratowników Grupy Podhalańskiej GOPR oraz w towarzystwie trzech wolontariuszy i dwóch pracowników Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko”. Dla naszych Podopiecznych była to jedna z najbardziej emocjonujących wypraw w życiu, tym bardziej, że znaleźli się wśród nich tacy, którzy góry zobaczyli po raz pierwszy w życiu.

Serdecznie dziękujemy Grupie Podhalańskiej GOPR, Panom Marcinowi Orlickiemu z Nissan Patrol i Janowi Kościuszce z Grupy Polskie Jadło S.A. oraz Państwu Aleksandrowi i Bogusławie Długopolskim ze schroniska na Turbaczu.

Rejs po Mazurach

Rejs pod hasłem „Małe Kilimandżaro-Mazury 2010” odbył się w dniach 13-17 września. Wzięło w nim udział 10 osób z różnego rodzaju niepełnosprawnościami.

Uczestnicy rejsu po Krainie Wielkich Jezior Mazurskich zostali wyłonieni w trakcie konkursu. Każdy z nich musiał przekonać organizatorów projektu w liście motywacyjnym, że to właśnie on powinien się znaleźć na pokładzie jednego z pięciu jachtów, które przemierzyły Mazury. Ostatecznie w tę niezwykłą podróż wyruszyli m.in. Pani Justyna, która na skutek obrażeń odniesionych w czasie „białego szkwału” stała się osobą niepełnosprawną, niedowidząca Ania, która „dopiero od niedawna ma odwagę marzyć”, Pan Konrad, 37-letni inżynier, u którego guz mózgu spowodował lewostronny niedowład i 19-letnia Beata poruszająca się o kulach, która trenuje podnoszenie ciężarów. W czasie rejsu towarzyszyli im sternicy Biura Żeglarskiego „Błękitny Piotruś” i wolontariusze Biura Młodych. W pierwszym dniu, uczestników rejsu miała wspierać Natasza Caban, żeglarka która samotnie opłynęła świat, niestety ważne sprawy zatrzymały ją w Warszawie. W czasie projektu odbyło się szkolenie z coachingu „Instalacja wewnętrznego coacha”, które poprowadził Piotr Ciepliński, pomysłodawca i dobry duch rejsu. – To było niezapomniane przeżycie – podkreślali zgodnie uczestnicy wyprawy.

„Myśl o tym, że przełamałam lęki związane z wodą i pływaniem dodaje mi skrzydeł w trudnych chwilach. Gdy ciężar dni codziennych przygniata, a problemy ciągną w dół wtedy pojawiają się rejsowe skrzydła!!! W takich chwilach mówię sama do siebie: „Natalio – kobieto (puchu nie marny) dasz radę!!! Przeżyłaś Rejs, Instalację;))) to przeżyjesz i to”… Dzięki temu w głowie pojawia się myśl – oczywiści, że dam radę!!!” – powiedziała po rejsie Natalia, jedna z uczestniczek wyprawy.

Projekt „Małe Kilimandżaro – Mazury 2010” nawiązywał do wyprawy zorganizowanej w październiku 2008 r. przez Fundację „Mimo Wszystko” w czasie której dziewięć osób z różnego rodzaju niepełnosprawnościami zmierzyło się z najwyższym szczytem Afryki, udowadniając, że niepełnosprawnowność nie może nikomu odebrać marzeń. Każdy z nas może dotrzeć tam, gdzie chce, pod warunkiem, że obok są ludzie, którzy mu w tym pomogą i dodadzą sił, kiedy mu ich zabraknie.

Organizatorem rejsu „Małe Kilimandżaro – Mazury 2010” była Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko”. Partnerowali jej: firma Ciepliński Coaching, która była pomysłodawcą i inicjatorem projektu, oraz Biuro Żeglarskie „Błękitny Piotruś”, które zapewniło bezpłatny czarter pięciu jachtów i opiekę sterników.

Wyprawa na kopiec Kościuszki

12 maja o godz. 12 Janusz Świtaj, wraz z siódemką innych osób niepełnosprawnych, które poruszają się na wózkach, zdobył swoje „K2”. – Jestem dziś szczęśliwym człowiekiem – powiedział tuż po osiągnięciu szczytu. Za nazwą „K2” kryje się krakowski kopiec Kościuszki.

Wzgórze, na którym wznosi się kopiec, ma około 300 m n.p.m., a wysokość samego Kopca jest równa 35,54 m. Dla kogoś, kto jest w pełni sił, wejście na szczyt i zejście z niego zajmuje około 10 minut. Dla osób, które w minioną sobotę wyprawiły się na kopiec, było to prawdziwe K2.

Siedmiu uczestników projektu było całkowicie sparaliżowanych i poruszało się na elektrycznych wózkach inwalidzkich. Jedna osoba wjechała na zwykłym wózku.

Wejście na szczyt i zejście z niego zajęły uczestnikom 42 minuty. Mimo silnego wiatru, burzowych chmur i deszczu, cała ósemka dotarła do celu. Zdania, które najczęściej tego dnia powtarzali, brzmiały: „Jestem szczęśliwy”, „Spełniłem swoje marzenie”. Wraz z Januszem Świtajem na „K2” wjechali: Paweł Szkutnicki, Mariusz Haraśny, Jan Białas, Małgorzata Buczek, Kamil Cierniak, Jerzy Dziedzina i Michał Wojdon. Ostatni z uczestników na szczyt dotarł pierwszy.

– Jeszcze nigdy w życiu nie byłem na żadnej górze. Nawet wtedy, gdy byłem całkiem zdrowy, nie wspiąłem się tak wysoko. To wszystko jest jak piękny sen… – mówił z uśmiechem 33-letni Mariusz Haraśny, który od 14 lat jest sparaliżowany.

Ósemce śmiałków towarzyszyli Anna Dymna, a także pracownicy i wolontariusze naszej Fundacji, opiekunowie, przyjaciele i wielu dziennikarzy. Na szczycie uczestnicy projektu połączyli się telefoniczne z Kingą Baranowską, zdobywczynią siedmiu ośmiotysięczników, ambasadorem wyprawy na „K2”. Kinga dwukrotnie wyprawiała się na prawdziwe K2, które znajduje się w górach Karakorum. Dotąd nie udało jej się stanąć na szczycie. W tej chwili himalaistka jest w trakcie wyprawy na Lhotse (8516 m n.p.m.), czwarty co do wysokości szczyt świata. Znajduje się obecnie w obozie na wysokości 5300 m n.p.m. „Ściągnęłam listy. Są naprawdę wzruszające. To, co ja zrobiłam, zaledwie parę razy w życiu, oni robią codziennie. To bardzo dzielni ludzie”– napisała Kinga po lekturze listów uczestników projektu. Wczoraj, gratulowała im odwagi i mówiła, że takie wyprawy, jak ta na „K2”, mogą być inspiracją nie tylko dla osób, które zmagają się z niepełnosprawnością i ciężkimi chorobami, ale także dla zdrowych .

Po zejściu z Kopca Kościuszki, Anna Dymna, pomysłodawczyni wyprawy, rozdała uczestnikom dyplomy potwierdzające zdobycie „K2”. Podkreśliła, że kiedy ludzie są razem i nawzajem się wspierają, to nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Dodała, że mówienie o tym, że osoby niepełnosprawne też chcą normalnie żyć i spełniać swoje marzenia, niewiele daje. Trzeba takich wypraw, jak ta na „K2”, aby o tym opowiedzieć bez słów.

– Pamiętajcie, że jesteśmy razem, nie jesteście sami – aktorka zwróciła się do uczestników wyprawy. – Życie jest piękne i każda chwila tego życia jest warta przeżycia – podkreśliła dodając, że każdy ma swoje K2, którego szczyt powinien osiągnąć.

Uczestnicy wyprawy podkreślali, że mogli stanąć na szczycie kopca Kościuszki dzięki swoim opiekunom, pracownikom Fundacji oraz wolontariuszom. Podczas zdobywania „K2” wpierali ich następujący wolontariusze:

Przemysław Ślusarczyk (pomagał Januszowi Świtajowi)
Daniel Wiśniowski (pomagał Mariuszowi Haraśnemu)
Bartłomiej Zdeb (pomagał Janowi Białasowi)
Marcin Jezerski (pomagał Jerzemu Dziedzinie)
Artur Szczepaniak (pomagał Michałowi Wojdonowi)
Paweł Czyż (pomagał Małgorzacie Buczek)
Marcin Sowa (pomagał Kamilowi Cierniakowi)

Wyprawa na „K2” odbyła się w ramach projektu „Małe Kilimandżaro”, organizowanego przez Fundację Anny Dymnej „Mimo Wszystko” dla osób niepełnosprawnych.

Patronat Honorowy nad projektem sprawowali: Minister Zdrowia Bartosz Arłukowicz oraz Prezydent Miasta Krakowa prof. Jacek Majchrowski.

Sponsorem tytularnym wyprawy była PGNiG SA KOOG w Tarnowie Gazownia Krakowska.

Skąd pomysł na zorganizowanie wyprawy na „K2”?

W ubiegłym roku do Janusza Świtaja zgłosił się 25-letni Paweł Szkutnicki z Krakowa, który podobnie jak Janusz jest sparaliżowany, oddycha za pomocą respiratora i porusza się na elektrycznym wózku inwalidzkim. Paweł opowiedział Januszowi swoją historię. Prosił, aby zainteresował media takimi ludźmi jak on i pomógł mu w ten sposób w zdobyciu pieniędzy na rehabilitację.

– Moi rodzice zrobili wszystko, aby mnie ratować i usprawnić choć trochę moje ciało. Sprzedali dom, żebym mógł się rehabilitować. Mieszkamy w wynajętej kawalerce w Krakowie. Moja renta wynosi niewiele ponad 500 zł. Rehabilitacja kosztuje kilka razy więcej. Gdyby nie moi rodzice i ich determinacja już dawno bym nie żył. Czy nasze państwo myśli w ogóle o takich ludziach jak ja? Skąd mamy czerpać nadzieję i motywację do życia? Jak w ogóle mamy żyć? – pytał Paweł. Janusz skontaktował się z Anną Dymną. Fundacja uruchomiła pomoc dla Pawła, ale Anna Dymna chciała zrobić o wiele więcej – chciała przypomnieć społeczeństwu, że tuż obok żyją tacy ludzie jak Paweł i dać im nadzieję. Tak narodził się pomysł wyprawy na „K2”. Janusz zapytał kilkanaście osób, które są w podobnej sytuacji jak on czy chciałyby wziąć udział w wyprawie – zgłosiła się jedna osoba, 33-letni Mariusz Haraśny z woj. wielkopolskiego. Mariusz 14 lat temu złamał kręgosłup i porusza się na wózku elektrycznym. Pozostali członkowie wyprawy zostali wyłonieni w drodze konkursu.

Dziękujemy wszystkim Osobom, Firmom i Instytucjom, które wsparły nas w realizacji projektu „Wejdź z nami na «K2»”.W sposób szczególny dziękujemy:

Rodzicom, Opiekunom i Przyjaciołom uczestników wyprawy na „K2”, którzy ich zachęcili do udziału w tym wydarzeniu i pomogli dotrzeć na szczyt.

Komitetowi Kopca Kościuszki w Krakowie i reprezentujących go prof. dr. hab. Mieczysławowi Rokoszowi, Michałowi Koziołowi oraz Leszkowi Cierpiałowskiemu, dyrektorowi Biura Komitetu Kopca.

Sponsorom:

Firmie PGNiG SA KOOG w Tarnowie Gazownia Krakowska – sponsorowi tytularnemu wyprawy
Salewa Polska – za ofiarowanie uczestnikom wyprawy odzieży
Scanmed Multimedis – za zapewnienie zabezpieczenia medycznego i użyczenie dwóch karetek
Hotelowi Apis – za darmowy nocleg dla dwójki uczestników wyprawy i ich opiekunów
Grupie Agencji Ochrony JUSTUS – za pomoc i ochronę
Restauracji pod Kopcem – za pomoc w zorganizowaniu obiadu dla uczestników wyprawy
Radio Taxi Partner – za pomoc w transporcie
Organizer Polska – za pomoc w przygotowaniu materiałów motywacyjnych
Loff Studio w składzie: Bartosz Kudasik, Aleksandra Tomaszek i Michał Tomaszek – za realizację materiału filmowego na temat wyprawy na „K2”
Ergo Hestia – za zniżkę na ubezpieczenie uczestników projektu
Panu Januszowi Bukowskiemu – za pomoc w transporcie
Wolontariuszom Biura Młodych, którzy wspierali projekt na każdym etapie jego realizacji i pomogli uczestnikom wyprawy dotrzeć na szczyt: Julii Dziadkowiec, Agacie Kłakowicz, Barbarze Matodze, Agacie Wronie, Justynie Spórnej, Zuzannie Zając, Danucie Padlikowskiej, Marcie Padlikowskiej, Beacie Stanaszek, Magdzie Kosij, Lucynie Słupek, Paulinie Blukacz, Annie Piturze, Martynie Surówce, Arturowi Szczepaniakowi, Marcinowi Jezierskiemu, , Marcinowi Sowie, Kazimierzowi Niemierce, Janowi Strózikowi, Danielowi Wiśniowskiemu, Bartłomiejowi Zdeb, Przemysławowi Ślusarczykowi, Pawłowi Czyżowi.

Dzięki Wam, 12 maja 2012 r. o godz. 12. 26, Janusz Świtaj, Paweł Szkutnicki, Mariusz Haraśny, Jan Białas, Małgorzata Buczek, Kamil Cierniak, Jerzy Dziedzina i Michał Wojdon zdobyli swoje „K2”.

Dołącz do newslettera