fbpx

Aktualności

Anna Dymna: Tam zawsze świeci słońce, cz. II

12.08.2026

„Wstrząsających opowieści opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnościami słucham od ponad dwudziestu pięciu lat. Ze smutkiem zastanawiam się, dlaczego mówi się tylko o godności osób z niepełnosprawnościami, natomiast prawie zupełnie pomija temat godnego życia ich opiekunów” – mówi Anna Dymna.

Czy, wzorem lat poprzednich, również w tym roku zorganizowała Pani wierszobrania na polanie przed budynkiem WTZ?

Tym razem odbyło się tylko jedno spotkanie z poezją. Dla dorosłych. Zatytułowałam je „Między nami zwierzętami”. Razem z Andrzejem Sewerynem i moim Krzyśkiem, czyli Krzysztofem Orzechowskim, czytaliśmy wiersze Wisławy Szymborskiej, Czesława Miłosza, Zbigniewa Herberta, księdza Jana Twardowskiego oraz Leopolda Staffa. Podkładem muzycznym były piękne improwizacje na klarnecie w wykonaniu Mariusza Jeki. Zjawił się tłum. Słońce zachodziło za drzewami, ptaki śpiewały. Myślę, że ci wszyscy wielcy poeci byliby szczęśliwi, że ich twórczość prezentowana była w magicznej scenerii ogromnego lasu i bezkresu nieba, który rozciąga się nad naszą polaną w Lubiatowie. Podobnie jak podczas poprzednich wakacji, Krystian Durman, mój kolega z Narodowego Teatru Starego, zaprosił uczestników WTZ wraz ze mną na statek piracki Denega Łeba. Zadbał o to, by pokład wypełnił się śpiewem, tańcami i salwami śmiechu. To również jedno z najbardziej radosnych wspomnień z mojego pobytu nad morzem. Nie starczyło czasu, żeby na polanie w Lubiatowie zorganizować w tym roku kolejne poetyckie spotkanie, dla dzieci. Od paru lat w trakcie tych wierszobrań dla najmłodszych wiersze czytałam z moim Krzyśkiem i właśnie Krystianem Durmanem. Krystian bardzo serdecznie odnosi się do podopiecznych mojej fundacji, zarówno uczestników Warsztatu Terapii Zajęciowej w Lubiatowie, jak i „Doliny Słońca” w podkrakowskich Radwanowicach.

Od lewej: Krzysztof Orzechowski, Anna Dymna i Andrzej Seweryn podczas poetyckiego spotkania „Między nami zwierzętami”

W lipcu 2026 roku minął rok od uroczystego otwarcia w Lubiatowie Ośrodka Wytchnieniowego „Spotkajmy się”. Ale od paru miesięcy na stronie internetowej Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko” widnieje informacja, że do końca grudnia tego roku przyjmowanie zgłoszeń na tygodniowe turnusy zostało wstrzymane. Co się stało?

Liczba dotychczasowych zgłoszeń przerasta możliwości ośrodka. Zdołaliśmy na razie postawić tylko pięć całorocznych, w pełni wyposażonych domków. Na tygodniowym turnusie możemy więc przyjąć tylko pięć rodzin. Obecnie domki są obłożone gośćmi do grudnia. Powstała też lista rezerwowa w razie, gdyby ktoś zrezygnował z turnusu. Przykre jest to potwornie. Dlatego istnieje pilna potrzeba, by w Lubiatowie stanęło pięć kolejnych domków dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami. Mamy możliwość rozbudowy ośrodka. Koszt jednego domku to pół miliona złotych. Ważna jest zatem każda złotówka przekazana mojej fundacji na ten cel. Rozbudowę można też wesprzeć za pośrednictwem skarbonki podcastu „Wojewódzki – Kędzierski”, założonej na Siepomaga.pl. To prawda, że w lipcu ubiegłego roku, z udziałem władz gminy Choczewo, Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, naszych przyjaciół i sponsorów, nastąpiło uroczyste otwarcie Ośrodka Wytchnieniowego „Spotkajmy się” Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko” w Lubiatowie. Jednak pierwszych gości zaczęliśmy przyjmować już od maja. Do tej pory odpoczywało tam ponad trzysta rodzin. W ośrodku zapewniamy też całodzienne wyżywienie.

W lipcu 2025 r. nastąpiło uroczyste otwarcie Ośrodka Wytchnieniowego „Spotkajmy się” Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko” w Lubiatowie

Podczas uroczystego otwarcia ośrodka Anna Dymna mówiła licznie przybyłym dziennikarzom, że jest szczęśliwa, bo spełniło się jej wielkie marzenie…

Nie inaczej. Wstrząsających opowieści opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnościami słucham od ponad dwudziestu pięciu lat. Ze smutkiem zastanawiam się, dlaczego mówi się tylko o godności osób z niepełnosprawnościami, natomiast prawie zupełnie pomija temat godnego życia ich opiekunów. Jak może czuć się na przykład siedemdziesięcioletnia, samotna matka, która ma syna z zespołem Downa oraz poruszającą się na wózku córkę z dziecięcym porażeniem mózgowym. Ta kobieta całe życie poświęciła swoim dzieciom. Nie miała ani czasu, ani możliwości, ani pieniędzy, żeby realizować własne plany i marzenia. Musiała o sobie zapomnieć. Bezgranicznie swoje dzieci kocha, więc nigdy przez myśl jej nawet nie przeszło, by oddać je do domu opieki społecznej. A przecież mogłaby to zrobić i obciążyć państwo kosztami opieki nad nimi. Takich właśnie ludzi gościmy w Ośrodku Wytchnieniowym „Spotkajmy się”. Ich losy nie są szerzej znane. Oni nie epatują swoimi troskami, wyrzeczeniami, umęczeniem, osamotnieniem, rozpaczą. Nie protestują. Nie żalą się publicznie. Z wielką pokorą przyjmują swój los. Zresztą kto chciałby ich słuchać w świecie, który goni za sensacjami, blichtrem, tanimi podnietami? Byłam więc bardzo szczęśliwa, kiedy moja fundacja, w pięknym lesie, niemal tuż nad brzegiem Bałtyku, stworzyła dla takich ludzi przestrzeń wytchnienia. Gdzie oni mają nabierać sił, skoro zajmują się swoimi bliskimi każdego dnia, niemal przez dwadzieścia cztery godziny na dobę?  Fakt, że zostaliśmy zmuszeni wstrzymać przyjmowanie zgłoszeń na kolejne turnusy, pokazuje, jak ogromne jest zapotrzebowanie na opiekę wytchnieniową w naszym kraju. Widziałam w Lubiatowie łzy szczęścia. Nasi goście mówią, że w tym ośrodku czują się jak królowie życia. Dla wielu z nich jest to pierwszy pobyt nad polskim morzem. Również w tej przestrzeni każdego dnia zapala się słońce.

Pojęcie opieki wytchnieniowej jest w Polsce stosunkowo nowe, szerzej nieznane. Niektórzy mogą sądzić, że takie wytchnienie to darmowe, luksusowe wczasy.

W ubiegłym roku, we wrześniu, gościliśmy w ośrodku czterdziestoparoletnią panią spod Warszawy, której mąż sześć lat temu zmarł na raka. Zdiagnozowano u niego glejaka. Ta kobieta samotnie zajmuje się więc swoim dziewiętnastoletnim synem. A ten syn ma autyzm, niepełnosprawność intelektualną w stopniu umiarkowanym oraz afazję. Miewa potworne ataki agresji. Kiedy był młodszy, jego matka potrafiła go jeszcze przytrzymać, gdy wpadał w szał. Jednak chłopak wyrósł, zmężniał. Przed dwoma laty, kiedy go objęła i starała się powstrzymać, zaczął uciekać. Robił to dźwigając ją na plecach. Ta kobieta przyznała, że od śmierci męża całkowicie opada z sił, coraz bardziej podupada na zdrowiu. A wychowuje jeszcze młodszą, zupełnie zdrową córkę. Zwierzyła się nam, że, ze względu na stan syna, przestała wyjeżdżać na zwyczajne wakacje, ponieważ wielokrotnie spotykała się z kompletnym brakiem zrozumienia ze strony otoczenia. Jeśli więc odpoczywa ze swoimi dziećmi, robi to wyłącznie w towarzystwie opiekunów osób z niepełnosprawnościami i ich pociech. Cierpi na tym jej zdrowa córka, która – jak usłyszeliśmy – staje się dziewczynką coraz bardziej wycofaną i zamkniętą w sobie. Niestety, tego rodzaju historie możemy w Lubiatowie mnożyć. Jestem więc przekonana, że nawet gdyby nasz ośrodek wytchnieniowy był pięciogwiazdkowym hotelem, żaden rodzic, który ma zdrowe dzieci, nie zazdrościłby takim matkom tygodniowego pobytu na turnusie wytchnieniowym. I dlatego bardzo zabiegam o wsparcie rozbudowy naszego ośrodka.

Podczas gdy opiekunowie osób z niepełnosprawnościami spacerują po plaży, lesie albo jeżdżą na rowerach, ich podopieczni otoczeni są troskliwą uwagą i opieką naszych terapeutów

Jakie są Pani najbliższe plany?

Wracając z wakacji do Krakowa, zatrzymałam się w Warszawie. W stolicy nagrałam fragment tekstu Jacka Cygana. 24 sierpnia słowa te wybrzmią podczas Top of the Top Sopot Festival. Piosenkę „Staś i Nel” Stanisława Soyki z filmu „W pustyni i w puszczy” wykona tam wtedy Ralph Kaminski. Do udziału w swoim występie ten fantastyczny wokalista i człowiek zaprosił laureatów Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. Ale nie tylko. Na sopockiej scenie pojawią się również podopieczni mojej fundacji, zarówno z Lubiatowa, jak i Radwanowic. Ralph to wszystko znakomicie wymyślił i przekonał do tego pomysłu producentów festiwalu. Bardzo żałuję, że nie mogę być z nim, naszymi podopiecznymi i zaczarowanymi wokalistami w Sopocie. W tym terminie nagrywam bowiem w Warszawie dziesięć kolejnych odcinków telewizyjnego programu „Anna Dymna – Spotkajmy się”. Cieszę się bardzo, bo gościem jednej z audycji będzie słynny lekarz, profesor Maciej Słodkowski, który między innymi ratuje ludzi chorych na raka trzustki. Z kolei w Krakowie czeka mnie nagrywanie książki o Agnieszce Osieckiej oraz przewodnika po Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, dla osób z niepełnosprawnościami i dzieci. Z kolei w Busku-Zdroju będę czytała wiersze Jacka Cygana. Ale to chyba nie wszystko, co będę robiła w sierpniu… Proszę wybaczyć, nie mam teraz czasu, by zajrzeć w swój kalendarz.

Rozmawiał Wojciech Szczawiński

Fot.: Arkadiusz Śliwiński

Może Cię zainteresować

Startują nasze konkursy

16.09.2026

Drodzy Przyjaciele, jak co roku, rozpoczynamy kolejną edycję Ogólnopolskiego Festiwalu Twórczości Teatralno-Muzycznej Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną „Albertiana” oraz Ogólnopolskiego Konkursu Poezji „Słowa, dobrze, że jesteście”. Z niecierpliwością i wiarą w Wasz twórczy potencjał czekamy na zgłoszenia.

5. „Dobry Antykwariat”

14.09.2026

Nasi wolontariusze, już po raz piąty, organizują „Dobry Antykwariat”. Tegoroczne, jubileuszowe wydarzenie odbędzie się 18 i 19 września (piątek–sobota) w Galerii Bronowice. To wyjątkowa akcja, która mnoży pomaganie. Używane książki dostaną „drugie życie”, a nasi podopieczni − wsparcie.

Dołącz do newslettera