fbpx

Aktualności

Głos − najtrudniejszy instrument

02.02.2026

„Od początku zdawałem sobie sprawę, że skoro będę miał kontakt z osobami, które w codziennym życiu zmagają się z ogromnymi, nieraz gigantycznymi, problemami, to muszę znaleźć najskuteczniejsze, a przy tym najdelikatniejsze środki, by do tych ludzi dotrzeć, przekazać im merytoryczną wiedzę i pomóc im ją przyswoić. Tak, żeby mogli wyrazić siebie najpełniej” – podkreśla Radosław Labahua, kierownik muzyczny Festiwalu Zaczarowanej Piosenki.

Radosław Labahua ukończył dyrygenturę symfoniczno-operową w Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie. Odbył staż w Konserwatorium Muzycznym im. Rimskiego-Korsakowa w Sankt Petersburgu. Artystycznie spełnia się zarówno w muzyce kameralnej, symfonicznej, spektaklach operowych, a także w realizacjach filmowych, teatralnych oraz telewizyjnych. Współpracuje m.in. z Filharmonią Narodową, Sinfoniettą Cracovią i Filharmonią Wrocławską. Uczestniczył w projektach takich światowej klasy muzyków jak: Wayne Shorter, Danilo Pérez, John Patitucci, Dianne Reeves, Leszek Możdżer czy zespół Motion Trio.

Czy pamięta Pan okoliczności, w jakich otrzymał propozycję objęcia kierownictwa muzycznego nad Festiwalem Zaczarowanej Piosenki?

Doskonale je zapamiętałem. Nastał maj 2005 roku, trudny, przełomowy dla mnie czas. Byłem w szpitalu z moją pierwszą żoną − wówczas jeszcze narzeczoną − Kasią, która chorowała onkologicznie. To właśnie wtedy odebrałem telefon od Hadriana Tabęckiego. Hadrian poinformował mnie, że Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko” organizuje po raz pierwszy Festiwal Zaczarowanej Piosenki, dla utalentowanych wokalnie osób z niepełnosprawnościami. I że półfinał tego konkursu odbędzie się niebawem w Podkowie Leśnej. Chciał, żebym objął kierownictwo muzyczne nad tym projektem. Zgodziłem się. Byłem niezwykle poruszony. Uznałem, że w sytuacji, w jakiej wtedy się znajdowałem, dotykając bezpośrednio ludzkiego cierpienia, uczestniczenie w tego rodzaju projekcie to dla mnie wielki, niezwykły dar. Notabene w Festiwal Zaczarowanej Piosenki Hadrian, podobnie jak ja, zaangażowany jest od pierwszej edycji.

Radosław Labahua i Jakub Saniternik podczas ubiegłorocznych warsztatów wokalnych przed finałem 17. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, fot.: Monika Krzysztofik-Hanarz

Jest Pan cenionym, profesjonalnym muzykiem. Czy konkurs wokalny z udziałem amatorów − osób z niepełnosprawnościami − nie budził w Panu obaw?

W sztuce wokalnej niepełnosprawność nie ma znaczenia. Przecież świat zna wybitnych muzyków z niepełnosprawnościami. Obaw więc żadnych nie miałem. Pojechałem na koncert półfinałowy do Podkowy Leśnej. Tam poznałem Anię Dymną, Martę Kądzielę i Mateusza Dzieduszyckiego, pomysłodawców Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. Nabrałem głębokiego przekonania, że otrzymałem zadanie, z którego powinienem wywiązać się najlepiej jak potrafię.

Dwadzieścia lat temu osoby z niepełnosprawnościami nie były obecne w naszej przestrzeni publicznej. Festiwal Zaczarowanej Piosenki wydawał się wtedy projektem rewolucyjnym. Niektórzy specjaliści twierdzili nawet, że pomysł organizacji takiego kilkuetapowego konkursu – z profesjonalnym jury i czołowymi gwiazdami polskiej muzyki − jest karygodny, ponieważ narazi on osoby z niepełnosprawnościami na dodatkowy, zbędny stres.

Od początku zdawałem sobie sprawę, że skoro będę miał kontakt z osobami, które w codziennymi życiu zmagają się z ogromnymi, nieraz gigantycznymi, problemami, to muszę znaleźć najskuteczniejsze, a przy tym najdelikatniejsze środki, by do tych ludzi dotrzeć, przekazać im merytoryczną wiedzę i pomóc im ją przyswoić. Tak, żeby mogli wyrazić siebie najpełniej. Nie chodziło przy tym o tworzenie wykonań piosenek, które przejdą do historii światowej wokalistyki. Cel był inny: świat miał się dowiedzieć, że osoby z niepełnosprawnościami obdarowane są talentami i mogą oczarowywać swoimi artystycznymi zdolnościami. Takie przekonanie – nie tylko mi – towarzyszy przy wszystkich Festiwalach Zaczarowanej Piosenki. Już po zakończeniu pierwszej edycji tego konkursu, w czerwcu 2005 roku, mieliśmy refleksję, że oto dobiegło końca ważne, fantastyczne wydarzenie, które przyniesie dobre owoce. Tak się stało. Oczywiście, jest to przede wszystkim efekt rzetelnej pracy, a przy tym żelaznej konsekwencji Ani Dymnej oraz jej współpracowników z fundacji „Mimo Wszystko”, na czele z wiceprezeską i dyrektorką Mają Jaworską. Przez te wszystkie lata Maja pozostaje silnym motorem, który, w przestrzeniach operacyjnych, napędza festiwal entuzjazmem. Zresztą każde spotkanie z pracownikami Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko” jest dla mnie niezwykłym doświadczeniem. Są to bardzo istotne spotkania.

Od kilkorga finalistów Festiwalu Zaczarowanej Piosenki usłyszałem podobnie brzmiące stwierdzenia: że niepisaną zasadą tego konkursu jest fakt, iż jego uczestnicy – mimo oczywistej rywalizacji − wzajemnie siebie szanują i są dla siebie dobrzy. Z czego to wynika?

Fantastyczna, niezwykle życzliwa atmosfera naszego festiwalu zrodziła się w sposób naturalny. Myślę, że to płynie z góry. Ania Dymna i jej współpracownicy z fundacji narzucają pewien styl pracy. Jest on wymagający, nie zawsze łatwy, ale jednocześnie łagodny, konstruktywny, szczery i przyjazny. W tym stylu pracy jest się w służbie. Należy uważnie słuchać tego, co się do nas mówi. Jednocześnie poszukujemy najlepszych rozwiązań oraz odpowiedzi na to, co usłyszymy od drugiego człowieka. Podczas tygodniowych warsztatów wokalnych, które poprzedzają każdy koncert finałowy na Rynku Głównym w Krakowie, nie staramy się robić z młodych piosenkarzy kopii Zbigniewa Wodeckiego, Edyty Górniak czy Christiny Aguilery. Troszczymy się o to, by finaliści mogli śpiewać własnym, uwolnionym głosem. Tylko to ma dla nas sens. Każdy z finalistów posiada przecież swoje – dobre i niedobre − doświadczenia wokalne. Nierzadko są to ludzie, którzy uczą się w szkołach muzycznych albo biorą lekcje śpiewu w ośrodkach kultury. Bywają nieraz wokalnie pozamykani. Zdarza się też, że w operowaniu głosem mają niewłaściwe maniery. Otworzyć ich nie zawsze jest łatwo. Jednak najczęściej udaje nam się to zrobić, ponieważ uważnie ich słuchamy. Oni czują, że są dla nas ważni. Dlatego ufają naszym wskazówkom.

Radosław Labahua i Krzysztof Szymaszek podczas próby przed finałem 15. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, fot.: Magdalena Woch

Zapewne finalista finaliście jest nierówny.

Naturalnie. Na przykład Kinga Wylęgły, ubiegłoroczna zwyciężczyni Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, w kategorii do szesnastu lat, trafiła właściwie gotowa na nasze przedfinałowe warsztaty. Pracowaliśmy z nią jak z zawodowcem. Kinga bardzo uważnie słuchała i natychmiast z powodzeniem realizowała nasze wskazówki. Ale są też tacy wykonawcy jak na przykład Ola Nykiel. Ona również triumfowała w ubiegłorocznej edycji, tyle że w kategorii dorosłych wokalistów…

Przypomnijmy: Aleksandra Nykiel jest trzykrotną laureatką Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. Zwyciężyła też w telewizyjnej „Szansie na sukces”, a podczas 56. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu odebrała Nagrodę Publiczności.

Mam dla Oli wielkie uznanie. Finalistką Festiwalu Zaczarowanej Piosenki była po raz pierwszy 2011 roku, jako czternastolatka. Pamiętam, że nie bardzo wiedzieliśmy wtedy, co z tą dziewczyną się stanie. Wyczuwaliśmy w niej ogromny potencjał. Było jednak wielką niewiadomą, w jaką stronę ten potencjał się rozwinie: czy Ola będzie rockową łobuziarą, czy skoncentruje na balladach, czy też stanie się soulową petardą. Okazało się, że radzi sobie świetnie w każdym repertuarze. Ale potrzeba było czasu i pracy, żeby przeróżne smaki muzyczne w Oli dojrzały. Żeby − bez względu na styl, w jakim śpiewa − potrafiła używać swojego talentu i poruszać serca słuchaczy.

Pańskie słowa stają się niejako wskazówką dla osób, które wahają się wysłać zgłoszenie do tegorocznego Festiwalu Zaczarowanej Piosenki: należy nad sobą cierpliwie pracować, konsekwentnie realizować własne marzenia i dawać sobie szansę na sukces – tak, jak zrobiła to Ola Nykiel.

Przede wszystkim należy mieć odwagę. Trzeba w siebie wierzyć i sobie ufać. Istotny jest również dobór właściwej piosenki przesłanej na eliminacje. Ta piosenka musi dla jurorów brzmieć autentycznie, współgrać z duszą wykonawcy. Dobór utworu jest podobnie ważny podczas występów półfinałowych. Deklaruję, że każdym uczestnikiem 18. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki zajmiemy się najlepiej jak potrafimy. Jestem realistą. Dlatego wierzę w cuda. Takich cudów wielokrotnie doświadczałem również podczas Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. Dlatego z wielką wiarą czekam na zgłoszenia od osób z niepełnosprawnościami, których pasją jest śpiew, które tę pasję pragną w sobie pogłębiać oraz rozwijać.

Parokrotnie słyszałem od finalistów festiwalu, że największą nagrodą w tym konkursie nie jest stypendium artystyczne dla laureatów, lecz możliwość uczestniczenia w tygodniowych warsztatach wokalnych, które poprzedzają, transmitowany przez Telewizję Polską, koncert finałowy na krakowskim Rynku Głównym.

Te tygodniowe warsztaty to czas bardzo intensywnej pracy. W ich trakcie naszym głównym zadaniem jest pomaganie finalistom w odkrywaniu i doskonaleniu wokalnych talentów. Zawsze z uczestników staramy się wydobyć to, co najlepsze i najpiękniejsze. Jedni mają w tym względzie do przejścia dłuższą, inni – krótszą drogę. Istotny jest potencjał oraz chęć kształtowania go u siebie. Trzeba pamiętać, że głos to najtrudniejszy instrument świata.

Dlaczego?

Tego instrumentu nie widać. Aby rozbrzmiewał właściwie, to znaczy stał się tym głosem, który każdy człowiek indywidualnie dostaje od Pana Boga, zmiany muszą dokonać się w ciele. W głowie − przede wszystkim. Tymczasem najczęściej dzieje się tak, że już dzieci, które słuchają przeróżnych wokalistów i wokalistek, starają się naśladować swoich idoli. Przestają więc śpiewać własnym głosem. Naszym celem podczas warsztatów jest wydobywanie prawdziwego głosu finalistów. Jedynie taki proces sprawia, że przekaz piosenki staje się mocny i porusza publiczność. Oczywiście, to zadanie bywa sporym wyzwaniem również dla trenerek śpiewu. W większości przypadków praca ta kończy się jednak sukcesem. Ale to nie oznacza, że pozostajemy zamknięci na możliwości wokalne, a także intuicje, które posiadają sami uczestnicy warsztatów. Zresztą mam w tej przestrzeni doświadczenie, które stało się dla mnie doświadczeniem życiowym. Wspominam Kasię Wachnik, która, podczas 5. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, zwyciężyła w kategorii dziecięcej.

Czego dotyczyło to doświadczenie?

W 2009 roku, podczas finału, Kasia śpiewała w duecie z Łukaszem Zagrobelnym. Do wykonania solowego powierzyliśmy jej piosenkę „Nie wierz, nie ufaj mi” z 1978 roku, z repertuaru Anny Jantar. Zrytmizowaliśmy nieco ten oldschoolowy utwór. Nadaliśmy mu dynamikę, żeby brzmiał bardziej współcześnie. Kasia przyszła na próbę, zaśpiewała, a potem się rozpłakała. Podeszła do mnie i oznajmiła, że tej piosenki nie zaśpiewa, ponieważ jej nie czuje. Usiłowałem Kasię uspokoić. Zaproponowałem, by dała sobie czas do wieczornej próby, żeby osłuchała się jeszcze z tym utworem. Jednak wieczorem Kasia nie zmieniła zdania. Chciała takiego brzmienia, jakie jest w oryginale „Nie wierz, nie ufaj mi”. Przystałem na to. Zmieniliśmy aranż. Kasia wyszła na finał i go wygrała. Tego rodzaju doświadczenia uczą pokory.

Anna Dymna i Radosław Labahua, fot.: Monika Krzysztofik-Hanarz

Wysoko stawia Pan poprzeczkę. Finaliści niejednokrotnie śpiewają evergreeny z repertuaru legend polskiej muzyki. Co istotne – robią to znakomicie. Byłem świadkiem, kiedy Irena Santor zachwycała się „Walcem Embarras” w wykonaniu Aleksandry Boguckiej, zwyciężczyni 12. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki.

Uważam, że aby świat zrozumiał oraz docenił talenty osób z niepełnosprawnościami, należy prezentować te osoby z jak najwyższego poziomu. To po pierwsze. Po drugie, nigdy nie dzieje się tak, że do śpiewania dajemy finalistom utwory przerastające ich możliwości. Nasze wybory są w pełni świadome. Powierzając Oli „Walc Embarras”, wiedzieliśmy, że na nim nie polegnie. Potem Ola – za entuzjastyczną zgodą Ireny Santor – wykonywała tę piosenkę podczas jednego z koncertów 54. Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu.

Co poczuł Pan, kiedy Kamil Czeszel, zwycięzca 15. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, triumfował w koncercie „Debiuty” 57. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu?

Ogromną radość. Byłem dumny z Kamila. Cieszyłem się, że występuje w opolskim amfiteatrze i spełnia się w tym, co w życiu robi najlepiej. Miałem wielki szacunek dla rodziny Kamila oraz jego przyjaciół, zapewne wspierających go w realizacji muzycznych pasji. Jednocześnie spore uznanie czułem wobec Pawła Stankiewicza. Paweł gra na gitarze podczas koncertów finałowych Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. To on skomponował utwór „Burze”, którym Kamil wyśpiewał zwycięstwo w Opolu. Kiedy, w roku 2009, Kamil, jako szesnastolatek, po raz pierwszy wystąpił na krakowskim Rynku Głównym, poruszał się na wózku. Dziesięć lat później zaprezentował się w naszym finale, wspierając się kulą. Ten młody wokalista doznał w  życiu wiele cierpienia. Ale stawił mu czoło. Włożył też w siebie gigantyczną pracę. Nie bał się podejmować wyzwań. Zresztą podobną dumę, jak w przypadku Kamila, odczuwałem, kiedy Ola Nykiel zwyciężyła w „Szansie na sukces”, a potem odbierała w Opolu Nagrodę Publiczności. Talent tych dwojga wokalistów zatriumfował w stolicy polskiej piosenki. Byłem tym faktem niezwykle poruszony. Zawsze doznaję wzruszenia, kiedy spoglądam na pasję i zaangażowanie finalistów Festiwalu Zaczarowanej Piosenki.

Rozmawiał Wojciech Szczawiński

Do 28 lutego 2026 r. czekamy na zgłoszenia do tegorocznego 18. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Wyślij zgłoszenie 

Może Cię zainteresować

Ilustracja przedstawiająca sześć pączków z niebieskim lukrem i kolorową posypką ułożonych w dwa rzędy po trzy. Ostatni pączek ma odgryziony kawałek. Pod nimi znajduje się biały napis: ,,pączkujmy dobro!”. Grafika na różowym tle.

Pączkujmy dobro

09.02.2026

Już niedługo świętujemy tłusty czwartek. W tym roku jest to dla nas wyjątkowy dzień. W wybranych miejscach w Krakowie będzie można bowiem wesprzeć naszych podopiecznych z ośrodka ,,Dolina Słońca”.

Laureaci 26. „Albertiany” z Regionu IV

06.02.2026

5 lutego, w Centrum Kultury w Lublinie, jury w składzie: Łukasz Witt-Michałowski, Paweł Passini, Andrzej Rożek, Piotr Kiliański, Joanna Strzelecka, Jolanta Toboła, Małgorzata Godek-Wójcik wyłoniło laureatów tegorocznego Ogólnopolskiego Festiwalu Twórczości Teatralno-Muzycznej Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną „Albertiana”.

Dołącz do newslettera