fbpx

Aktualności

Kolorowe wierszobranie

30.11.2022

W miniony poniedziałek, w naszej podkrakowskiej „Dolinie Słońca”, odbyło się kolejne wierszobranie. Tym razem, podczas twórczego spotkania w Radwanowicach, nasi podopieczni oraz goście skupili uwagę na kolorach.

– Być może wielcy koneserzy poezji czuliby się urażeni, słysząc wiersze czytane przez osoby z niepełnosprawnością intelektualną – mówiła po spotkaniu Anna Dymna. – W każdej sztuce najważniejsza są jednak prawda i pasja, a tych uczestnikom wierszobrania odmówić nie sposób. Są więc prawdziwymi artystami. I jakkolwiek absurdalnie może to zabrzmieć, dzięki takim spotkaniom nabieram sił oraz dobrej energii. Przekonuję się po raz kolejny, jak bardzo takie wierszobrania są ważne. Szczególnie teraz, kiedy czasy mamy niezwykle trudne i niewiele rzeczy nastraja nas pozytywnie.

Czekając na gości, Anna Dymna rozmawiała z podopiecznymi o symbolice kolorów: który z nich oznacza radość, gniew, smutek, neutralność… I o tym też, że każdy człowiek jest pełen wszystkich kolorów, zależnie od okoliczności, w jakich się znajduje.

Fot.: Anita Morga

Sala teatralna „Doliny Słońca” zapełniła się niemal po brzegi. Przyozdabiały ją dekoracje w kolorach jesieni, które pieczołowicie przygotowywali terapeuci wspólnie z naszymi podopiecznymi. Ale wielobarwna była nie tylko scenografia. Również nasi podopieczni przywdziali w tym dniu kolorowe stroje. W wierszobraniu udział wzięli: uczestnicy Terapii Domowej Schroniska w Radwanowicach, podopieczni Warsztatów Terapii Zajęciowej z Radwanowic oraz Warsztatów Terapii Zajęciowej z Czernichowa, uczniowie integracyjnej szkoły podstawowej w Radwanowicach, uczestnicy Środowiskowego Domu Samopomocy w Cerekwii, a także Środowiskowego Domu Samopomocy w Radwanowicach i tamtejszej Świetlicy Terapeutycznej. Oczywiście, nie zabrakło naszych podopiecznych, z których dwoje, Marta Ptak i Grzegorz Dyraga, czytało napisaną przez siebie poezję. Marta – utwór „Kolorowe liście”, Grzegorz – wiersz „Kolory są blisko” . O oprawę muzyczną zadbał Paweł Krzysztofowicz.

Liście z drzewa spadające,
na zielonej łące.
Ludzie chadzają, liście oglądają i się uśmiechają,
że takie duże liście spadają.

Z kolorowych liści ludzie kompozycje układają
albo też je malują, bo w tym dobrze się czują.
Do gazety je wkładają, liście wysychają
i dzięki temu kolory na liściach zostają.
Potem na kartkę je przyklejają,
wtedy nowe kompozycje powstają i do ludzi je wysyłają.

Pamiątkę fotografują, by na lata pozostała i nigdy nie znikała.
By kolorowa jesień z nami na zawsze pozostała.

Marta Ptak

Fot.: Monika Krzysztofik-Hanarz

Kolory są blisko
tuż obok pod ręką.
Malarz maluje obraz,
a ja w kolorach tęczy
widzę małe kolorowe okienko.

Grzegorz Dyraga

Rozbrzmiewały nie tylko słowa wierszy, lecz także piosenki. Dobry nastrój udzielał się wszystkim obecnym. W towarzystwie Anny Dymnej oraz Mai Jaworskiej, wiceprezes i dyrektor fundacji „Mimo Wszystko”, zasiadł ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, prezes – naszej siostrzanej – Fundacji im. Brata Alberta. A w roli gościa specjalnego po raz kolejny pojawiła się przedstawicielka małopolskiej policji: asp. Marta Wojtaszek. I również pani aspirant przeczytała swój wiersz, który – jak wszystkie utwory – nagrodzono entuzjastycznymi brawami.

Kolejne wierszobranie w „Dolinie Słońca” odbędzie się w lutym. Jego tematem stanie się miłość. Natomiast obecnie w Radwanowicach już rozpoczęły się przygotowania do wigilijnej nocy i tradycyjnej, bożonarodzeniowej inscenizacji z udziałem naszych podopiecznych, Anny Dymnej oraz gości.

Grzegorz Młynek

Może Cię zainteresować

Anna Dymna: Tam zawsze świeci słońce, cz. II

12.08.2026

„Wstrząsających opowieści opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnościami słucham od ponad dwudziestu pięciu lat. Ze smutkiem zastanawiam się, dlaczego mówi się tylko o godności osób z niepełnosprawnościami, natomiast prawie zupełnie pomija temat godnego życia ich opiekunów” – mówi Anna Dymna.

Anna Dymna: Tam zawsze świeci słońce, cz. I

10.08.2026

„Poznałam wiele dramatycznych historii z życia uczestników naszego warsztatu w Lubiatowie. Nie mam jednak prawa publicznie o nich mówić. Włos się tylko jeży na głowie, że do takich sytuacji dochodziło w XXI wieku, w środku Europy. To, że mimo wszystko nasze warsztaty powstały i działają od blisko dwunastu lat, też wydaje się cudem” – mówi Anna Dymna.

Dołącz do newslettera