fbpx

Aktualności

Potrzebowałam tego festiwalu

21.02.2025

Jest absolwentką Wydziału Jazzu Akademii Muzycznej im Karola Szymanowskiego w Katowicach. W Festiwalu Zaczarowanej Piosenki brała udział czterokrotnie. Startowała zarówno w kategorii dziecięcej, jak i dorosłych. Obecne życie artystyczne dzieli pomiędzy koncertowaniem, udzielaniem lekcji śpiewu w Warszawie oraz Londynem, gdzie współpracuje z grupą wokalną AMEN (AdoraMus Emigranci Najwyższemu). „Piszę piosenki wierszem, śpiewam sercem, służę głosem” – mówi o sobie Klaudia Borczyk.

– Czy czujesz się zawodowo spełniona?

– Nie chcę odpowiadać twierdząco. To znaczyłoby, że spoczęłam na laurach. A tak nie jest. Wierzę, że sporo jeszcze artystycznej wyzwań przede mną. Teraz, po nagraniu paru singli, planuję wydanie płyty. Powiem inaczej: akceptuję miejsce, w którym obecnie się znajduję.

Półzbliżenie. Kobieta o długich rudych włosach występuje na scenie. Trzyma mikrofon blisko ust. Ubrana jest w ciemną marynarkę i korzysta z odsłuchu dousznego. Scena oświetlona jest kolorowymi reflektorami, tworzącymi kontrastowe, teatralne światło.

Fot.: Artur Milek

– W 2010 roku, jako 16-latka, wyśpiewałaś trzecie miejsce w finale 6. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki…

– … i zrobiłam to, na krakowskim Rynku Głównym, w fantastycznym duecie z Patrycją Markowską. Startowałam wtedy w kategorii dziecięcej. Tamten sukces dał mi rozpęd do pracy nad sobą.

– Dwa lata później, już jako dorosła wokalistka, zajęłaś pierwsze miejsce w 8. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. Z kim wtedy wystąpiłaś na scenie?

– Z Kasią Wilk. Było magicznie.

Dwie kobiety śpiewają na scenie plenerowej. Trzymają mikrofony. Jedna osoba ma na sobie kolorową, letnią sukienkę bez rękawów. Druga ma brązową koszulę i kapelusz. W tle widać elementy sceny oraz słoneczne oświetlenie.

Z Patrycją Markowską w finale 6. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, fot.: Anna Klimaszewska

Dwie kobiety występują na scenie podczas koncertu. Jedna z nich trzyma mikrofon i śpiewa. Jest ubrana w czarną marynarkę i jasną sukienkę z geometrycznym wzorem. Druga wokalistka jest w błękitnej kurtce i szarym topie. Dynamicznie się porusza. Trzyma mikrofon. Scenę oświetlają kolorowe reflektory. W tle widoczne są dekoracje i elementy scenografii.

Z Kasią Wilk w finale 8. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, fot.: Marek Kowalski

– „Życzyłbym sobie, żeby Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu osiągnął kiedykolwiek poziom, jaki reprezentują wokaliści Festiwalu Zaczarowanej Piosenki” – powiedział wtedy Zbigniew Preisner, gdy ogłaszał przed publicznością rezultat głosowania jury.

– Czułam się mocno podbudowana opinią tak znakomitego, światowej sławy kompozytora. Za to w 2019 roku dobrnęłam tylko do finału festiwalu. Ale i tak tamten koncert wspominam z ogromnym sentymentem. Tworzyłam świetny duet z Kubą Badachem. Wiele osób mi tego zazdrości.

– Co wówczas poszło nie tak? Przecież w tamtym okresie miałaś już dyplom uznanej uczelni muzycznej.

– Chyba trochę przekombinowałam. Chciałam przedobrzyć. Wytworzyłam w sobie zbyt dużą presję. Może sądziłam, że skoro ukończyłam studia muzyczne, to powinnam wymagać od siebie więcej, być perfekcyjna, trzymać się wyuczonych schematów, udowodnić coś innym, a przede wszystkim sobie. A może – mimo że pisałam już własne piosenki i z nimi występowałam – nie wiedziałam jeszcze, czego tak naprawdę chcę. Albo: jak tego chcę. Nie do końca byłam też zadowolona z formy wykonawczej, którą wtedy wybrałam. Wiele myślałam na ten temat. Powiem więc bardzo szczerze: mój występ podczas koncertu finałowego 15. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki był o wiele mniej autentyczny i spójny ze mną, niż ten, gdy w tym konkursie zdobyłam pierwsze miejsce. Notabene jury Festiwalu Zaczarowanej Piosenki to wybitni artyści. Ich werdykt przyjęłam więc z pokorą. Było to dla mnie niezwykle cenne doświadczenie.

– Czy kiedy po raz pierwszy brałaś udział w Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, planowałaś już zawodowo zajmować się muzyką?

– W tamtym czasie dużo o tym myślałam. Nie do końca byłam jednak przekonana, czy to właściwy kierunek. Nie bardzo w siebie wierzyłam. Z drugiej strony – poza szkołą, zajmowało mnie głównie śpiewanie. Ono sprawiało mi najwięcej radości. Dawało satysfakcję. Innego pomysłu na siebie nie miałam. Ale dopiero pierwsze miejsce w 8. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki mocno mnie uskrzydliło. Był to przełomowy moment w moim podejściu do siebie oraz ocenianiu własnych możliwości wokalnych. Uważam więc, że bardzo potrzebowałam tego konkursu i sukcesu na nim. Pamiętam też, jak, po zakończeniu finału, mijałam się w hotelowym korytarzu z Martą Matheą Radwan, osobą niezwykle wspierającą, festiwalową chórzystką, która prowadzi warsztaty wokalne poprzedzające festiwalowy finał. Wyznałam jej, że dopiero teraz jestem gotowa, by zacząć w pełni rozwijać się muzycznie. Marta była zdumiona. Spojrzała na mnie w taki sposób, jakby chciała powiedzieć: „Dopiero teraz? Kochana, ja o twoich fantastycznych możliwościach wokalnych wiedziałam dużo wcześniej”. Z jej strony było w tym może nawet trochę politowania: że tak późno odkryłam swój potencjał.

– Kiedy zaczęłaś śpiewać?

– Dopiero jako nastolatka. Przygodę z piosenką rozpoczęłam w Studio Piosenki i Tańca „FART”, w rodzinnej Bielawie. Nie myślałam o edukacji w szkole muzycznej. Nie sądziłam, że się do niej nadaję. Śpiew traktowałam wyłącznie jako hobby. Co prawda brałam wtedy udział w wielu konkursach wokalnych oraz festiwalach. Ale nie czułam, że są to miejsca dla mnie.

– Dlaczego?

– Może dlatego, że mocno porównywałam się z konkurencją. Odnajdywałam w sobie liczne braki. Na nich się koncentrowałam. Z drugiej strony – choć bardzo nieśmiało – pragnęłam siebie sprawdzać, osiągać sukcesy jako wokalistka. Duże wsparcie dostawałam wówczas od swojej instruktorki. W tamtym czasie przeszłam też poważną operację kręgosłupa. Minęło od niej piętnaście lat. Pogłębiającą się u mnie skolioza zagrażała między innymi funkcjonowaniu narządów wewnętrznych. Rehabilitacja zajęła sporo czasu. Moje życie diametralnie się zmieniło. Postanowiłam jednak potraktować niepełnosprawność jako okazję do podejmowania nowych wyzwań, a nie jako ograniczenie. Stąd mój udział w Festiwalu Zaczarowanej Piosenki.

Dwie osoby występują na dużej, kolorowo oświetlonej scenie. Mężczyzna po lewej jest ubrany w granatowy garnitur. Odchyla głowę do tyłu. Ma zamknięte oczy. Śpiewa, gestykulując jedną ręką. Obok niego stoi kobieta w jasnej kurtce i długiej spódnicy. Również trzyma mikrofon. Śpiewa. W tle widać okrągłą świetlną projekcję oraz intensywne, dynamiczne efekty sceniczne. Na pierwszym planie widoczne są sylwetki publiczności.

Z Kubą Badachem w finale 15. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, fot.: Magdalena Woch

Na scenie stoi kobieta w czarnej sukience. Śpiewa do mikrofonu ustawionego na statywie. Za nią znajduje się orkiestra i chór. Obok dyrygentka, odwrócona tyłem do patrzącego, prowadzi wykonanie. Scenę zdobią choinki i ciepłe, kolorowe oświetlenie oraz wizualizacje na dużym ekranie w tle.

W koncercie „Nasza kolęda” w Radiu Kraków, fot.: Magdalena Woch

– Jak wspominasz atmosferę tego konkursu?

– Najlepiej na świecie. Oczywiście, był wielki stres. Była trema. Było konkurowanie w pojedynkach na głosy. Odnoszę jednak wrażenie, że miałam wielkie szczęście, startując w tym festiwalu. W jego trakcie spotkałam się z ogromem życzliwości. Zarówno ze strony pani Anny Dymnej, pracowników jej fundacji „Mimo Wszystko”, wolontariuszy, artystów, muzyków czy samych uczestników konkursu. Biorąc czterokrotnie udział w tym wydarzeniu, czułam się zaopiekowana, ukochana i zauważana. Czego chcieć więcej? Czułam, że festiwalowe otoczenie ma szacunek dla moich wokalnych aspiracji. To było bardzo budujące doznanie. W tych odczuciach nie byłam zresztą odosobniona. Polecam więc bardzo udział w Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. Z kilku względów.

– Jakich?

– Po pierwsze: jeśli nie próbujesz swoich sił, to nie wiesz, na co cię stać. Trzeba się mierzyć z własną niepewnością. Kto wie, dokąd doprowadzą nas obawy, które w sobie przełamiemy. Przecież wielokrotnie okazuje się, że pokonanie własnych ograniczeń to ścieżka do rozkwitu i spełniania marzeń. A po drugie: ten projekt to fantastyczna przestrzeń do zdobywania doświadczeń. Nie tylko muzycznych. Również życiowych.

Rozmawiał Wojciech Szczawiński

Wystartowała 17. edycja Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. Daj szansę marzeniom.

Może Cię zainteresować

„W czasy ponure…”

16.06.2026

W minioną sobotę wieczorne powietrze nad Rynkiem Głównym w Krakowie zadrgało radosnym rytmem „Assa Tadarasa” w wykonaniu zespołu Kameleon. Scenę pod Ratuszem wypełniło wielobarwne światło dziesiątków reflektorów. Rozpoczął się finał 18. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki.

Laureaci 18. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

13.06.2026

Na Rynku Głównym w Krakowie zakończył się koncert finałowy 18. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, który poprowadzili Anna Dymna, Mateusz Janicki i Maciej Musiał. Jak co roku stawką w konkursie były Statuetki Zaczarowanego Ptaszka oraz stypendia artystyczne (I miejsce – 24 tys., II – 10 tys., III – 5 tys. zł).

Dołącz do newslettera