fbpx

Aktualności

Siłę dawały dzieci

03.02.2022

Gośćmi jutrzejszego programu „Anna Dymna – Spotkajmy się” będzie małżeństwo: Aneta Ulman-Kędziora i Leszek Kędziora. Pani Aneta choruje od urodzenia na hipoplazję nerki.

Schorzenie pani Anety zdiagnozowano dopiero, gdy miała trzy lata. Przez kolejnych osiemnaście lat musiała regularnie przyjeżdżać z Myślenic do szpitala w Prokocimiu. Swoje dzieciństwo wspomina jednak jako radosne, tym bardziej, że otaczało ją ośmioro rodzeństwa. Dzieckiem była nad wyraz  aktywnym. Nie odczuwała dyskomfortu związanego z chorobą.

Fot.: archiwum fundacji

Dwójkę dzieci, mimo zagrożenia, pani Aneta urodziła bez większych komplikacji. Jednak po sześciu latach wyniki jej badań zaczęły raptownie się pogarszać. Lekarze zdecydowali o tzw. przeszczepie prewencyjnym od małżonka. Termin operacji został wyznaczony. Ale gdy się zbliżał, pani Aneta zachorowała na ciężkie zapalenie płuc. Przeszczep od małżonka stał się niemożliwy. Rozpoczęły się dializy. Rok później pani Aneta otrzymała wiadomość, że we Wrocławiu czeka na nią nerka. Wie tylko, że dawcą był mężczyzna.

Zarówno rozmówczyni Anny Dymnej, jak i jej małżonek przyznają, że we wszystkich trudnych chwilach siłę dawały im dzieci. „Dzieci to najpiękniejsze, co mi się w życiu przydarzyło” – wyznaje pani Aneta.

Zapraszamy przed telewizory w najbliższy piątek do TVP2, o 6.20. Program dostępny będzie również na platformie Vod.tvp.pl.

Grzegorz Chajok

Może Cię zainteresować

Anna Dymna: Tam zawsze świeci słońce, cz. II

12.08.2026

„Wstrząsających opowieści opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnościami słucham od ponad dwudziestu pięciu lat. Ze smutkiem zastanawiam się, dlaczego mówi się tylko o godności osób z niepełnosprawnościami, natomiast prawie zupełnie pomija temat godnego życia ich opiekunów” – mówi Anna Dymna.

Anna Dymna: Tam zawsze świeci słońce, cz. I

10.08.2026

„Poznałam wiele dramatycznych historii z życia uczestników naszego warsztatu w Lubiatowie. Nie mam jednak prawa publicznie o nich mówić. Włos się tylko jeży na głowie, że do takich sytuacji dochodziło w XXI wieku, w środku Europy. To, że mimo wszystko nasze warsztaty powstały i działają od blisko dwunastu lat, też wydaje się cudem” – mówi Anna Dymna.

Dołącz do newslettera