Werdykt pierwszy – refleksje
W miniony piątek ogłosiliśmy pierwszy werdykt 18. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. Z 218 nadesłanych zgłoszeń wyłoniono 32 półfinalistek i półfinalistów. W gronie tym nie ma kilkorga laureatów poprzednich festiwali, czyli – jak mogłoby się zdawać – „pewniaków” w tegorocznej edycji.
Jury w składzie: Anna Komosa (przewodnicząca) – pedagożka, autorka tekstów i muzyki do piosenek, Paulina Bisztyga – wokalistka, kompozytorka, poetka i dziennikarka, Monika Bylica – pedagożka, autorka muzyki do spektakli teatralnych i piosenek było zgodne w decyzjach. Ich werdykt zapadł tylko w oparciu o jedno kryterium: że Festiwal Zaczarowanej Piosenki jest ogólnopolskim konkursem dla utalentowanych wokalnie osób z niepełnosprawnościami. Liczy się w nim wyłącznie głos, moc przekazu oraz osobowość sceniczna.

Od lewej: Marcin Pałys – koordynator Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, Anna Komosa, Monika Bylica, Maja Jaworska – dyrektorka i wiceprezeska Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko”, Paulina Bisztyga, fot.: Anita Morga
Paulina Bisztyga, która podkreśla, że jest wielką fanką Grzegorza Dowgiałło, laureata 3. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki i absolwenta krakowskiej Akademii Muzycznej, relacjonuje, że jury wysłuchało kilku znakomitych głosów.
– Było to dla mnie niezwykle poruszające doświadczenie – zaznacza. – Odniosłam wrażenie, że część osób przesłała nagrania, dokładnie wiedząc, w jakim celu to robi. Inne, niestety, postąpiły tak, jakby tylko w śpiewanie się bawiły albo zamierzały zamieścić wykonanie swojej piosenki w mediach społecznościowych. Było w tym sporo bylejakości. Inna rzecz to źle dobrany repertuar. Na przykład niektóre nagrania prezentowały – mało efektowne – usiłowania kopiowania modnych obecnie wokalistów. Dlatego wykonania takie były pozbawione osobistego przekazu.
Na niewłaściwie dobrany repertuar wskazuje również Monika Bylica.
– Było to widoczne szczególnie w nagraniach dzieci, które raczej same dla siebie nie wybierały piosenek, nie pracowały nad ich wykonaniem czy interpretacją – mówi. – Ktoś dorosły po prostu im źle doradził. Zresztą niejednokrotnie miałyśmy odczucia, że chciałybyśmy powtórnie posłuchać danego wykonawcy, lecz w innym repertuarze, czyli takim, który pozwoliłby mu zaprezentować pełnię możliwości i wokalnego potencjału. Niedociągnięcia znajdowaliśmy też w pracy nad artykulacją, dykcją. Słuchacz musi przecież rozumieć wykonawcę. Na przyszłość osobom przesyłającym zgłoszenia do Festiwalu Zaczarowanej Piosenki zalecałabym też większą staranność w samej produkcji nagrań. A jako że od wielu lat prowadzę zajęcia artystyczne dla dzieci i młodzieży z niepełnosprawnościami, doskonale wiem, że nie należy stosować taryf ulgowych tam, gdzie jest to zbyteczne oraz wobec umiejętności, które można z sukcesem wypracować.
Z kolei Anna Komosa stwierdza, że gremium jurorek czuło wagę spoczywającej na nich odpowiedzialność. Dlatego zależało im nie tyle na tym, żeby półfinaliści poradzili sobie na scenie, lecz by na tej scenie zaprezentowali się świetnie. Również wtedy, gdy w czerwcu, w koncercie finałowym na Rynku Głównym w Krakowie, wystąpią u boku gwiazd polskiej piosenki.
– Przekrój wiekowy miałyśmy ogromny – mówi przewodnicząca jury. – Najstarsi wokaliści liczyli sobie ponad sześćdziesiąt lat. Podczas przesłuchań równie szeroki był repertuar. Wykonywano utwory od poezji śpiewanej, poprzez utwory pop, aż do przebojów disco polo. Poziom ich wykonania – delikatnie mówiąc – był wysoce urozmaicony. Myślę, że w czasie przesłuchań dokonaliśmy wyboru „perełek”, czyli osób, które zachwyciły nas od pierwszej minuty swojej prezentacji. Chociaż każdy z jurorów oceniał oddzielnie, to finalnie okazywało się, że mieliśmy podobne odczucia. Chwalebny jest fakt, że tak wiele osób z niepełnosprawnościami pragnie śpiewać i ma odwagę prezentować się publicznie. Istotne jest jednak, żeby wokalnie się dokształcały, słuchały profesjonalnych rad. Nie wszystko mogą zrobić same. Jak wspomniałam, do półfinału 18. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki nasze jury wybrało „perełki”. Ale to wcale nie oznacza, że wszystkie pozostałe osoby, które nadesłały zgłoszenia, nie potrafią śpiewać. Wybrałyśmy po prostu najlepsze nagrania, jakie nadesłano do tegorocznej edycji festiwalu.
Wojciech Szczawiński



