fbpx

Aktualności

Życzliwość może więcej

07.06.2021

Jest absolwentem Akademii Muzycznej w Gdańsku, multiinstrumentalistą. Jego gitary rozbrzmiewają podczas koncertów finałowych Festiwalu Zaczarowanej Piosenki i w naszych teledyskach. Razem z małżonką, Aurelią Luśnią-Stankiewicz, wspiera też wokalistów z niepełnosprawnościami podczas warsztatów wokalnych poprzedzających festiwalowe finały w Krakowie.

Paweł Stankiewicz (ur. 1980 r.) – współtwórca i wieloletni członek literacko-muzycznej formacji Scena Babel, lider zespołu Ordalia, który wydał płytę z jego utworami, uznaną przez magazyn „Teraz Rock” za jeden z najlepszych krążków 2013 roku. Występuje z własnym trio, prezentując autorski literacko-muzyczny materiał. Autor bloga Wposzukiwaniubezsensu.pl. Stale współpracuje m.in. z: Michałem Bajorem, Jackiem Bończykiem, Jerzym Satanowskim, Antoniną Krzysztoń, Krzysztofem Warlikowskim. Jest autorem muzyki do filmów fabularnych, dokumentalnych, spektakli teatralnych i nagrań radiowych. Z jego utworem „Burze” Kamil Czeszel, laureat 15. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, zwyciężył podczas „Debiutów” 57. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu.

– Jak trafiłeś do Festiwalu Zaczarowanej Piosenki?

– Zrobiłem to z zespołem Kamelon. Gramy razem od wielu lat. Równocześnie tworzymy grupę przyjaciół. Kiedy Radek Labahua otrzymał propozycję kierownictwa muzycznego w tym festiwalu, z radością dołączyliśmy do niego.

– Czy nie miałeś obaw?

– Niby przed czym miałbym je mieć?

– Usłyszałem kiedyś od uznanego muzyka, że taki konkurs wokalny to jedynie tworzenie płonnych nadziei w głowach osób z niepełnosprawnościami.

– Niepełnosprawni Stevie Wonder, Adrea Bocelli  albo genialny pianista jazzowy Michel Petrucciani już dawno udowodnili, że niepełnosprawności fizyczne nie pozbawiają talentu. To po pierwsze. Po drugie, sukcesy laureatów Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, chociażby Kamila Czeszela na ubiegłorocznym festiwalu w Opolu, jasno udowadniają, że tego rodzaju opinie są nieprawdziwe. Wahań nie miałem więc żadnych. Od początku ideą Festiwalu Zaczarowanej Piosenki było udowodnienie, że osoby z niepełnosprawnościami, bez jakichkolwiek taryf ulgowych, potrafią doskonale wypadać na scenie. Z roku na rok ta idea powoli się urzeczywistniała. W końcu stała się faktem. Pokazał on, że nasi laureaci śpiewają na poziomie zawodowym. Myślę, że zwycięstwo Oli Nykiel w „Szansie na sukces”, wokalistki, która opolski amfiteatr opuszczała z Nagrodą Publiczności, albo sukces Ani Dąbrowskiej w „The Voice Kids” to również zasługa naszego festiwalu. Dzięki temu projektowi uzdolnione osoby z niepełnosprawnościami nabierają wiary w siebie, otwierają się na świat. Same zresztą o tym mówią. Festiwal Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko” daje im po prostu ogromne wsparcie w realizacji pasji i marzeń.

– Zasługa w tym także Twojej żony, która jest jedną z nauczycielek śpiewu podczas warsztatów wokalnych poprzedzających każdy finał Festiwalu Zaczarowanej Piosenki.

– Aurelia ma identyczne zdanie o tym projekcie, jak ja. Uważam też, że Festiwal Zaczarowanej Piosenki miał i ma niezwykle znaczący udział w ogólnej zmianie postrzegania osób z niepełnosprawnościami w naszym kraju.

Fot.: archiwum prywatne Pawła Stankiewicza

– Usłyszałem od Pauliny Gruszeckiej, zwyciężczyni 13. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, że najmocniej ujęło ją to, że, zamiast z duchem bezwzględnej rywalizacji, spotkała się w tym konkursie z ogromem życzliwości.

– Jak wspomniałem, zespół Kameleon od lat tworzy grupa przyjaciół. Pamiętam, że, kiedy po raz pierwszy zjawiliśmy się na tym festiwalu, natychmiast poczuliśmy, że zawiązują się na nim ciepłe, niemal rodzinne relacje, zarówno między organizatorami, kadrą, jak i uczestnikami. Tak jest od lat. Utrzymujemy ze sobą kontakty, przyjaźnimy się. Oczywiście, spoiwem, motorem wszystkiego i roznosicielką dobrej energii jest Anna Dymna.

– Ale to jest profesjonalny konkurs, czyli rywalizacja.

– Oczywiście, napotykamy czasem na przejaw zbytnich ambicji. Stypendia artystyczne w Festiwalu Zaczarowanej Piosenki są wysokie. Przepustka na występ w „Debiutach” Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu też pewnie wzmaga pragnienie sukcesu. Jednak te incydentalne przerosty ambicji uczestników rozładowują się w ogólnej atmosferze wzajemnej życzliwości.

– Czy sądzisz, że życzliwość daje lepsze efekty w pracy artystycznej, niż rywalizacja?

– Co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Naturalnie, wiele mówi się ostatnio o przemocowych metodach pracy, na przykład na uczelniach artystycznych. Nie sądzę, by było to twórcze. Dla mnie jest to przejaw słabości, deficytów psychicznych. Natomiast wielokrotnie doświadczyłem tego, że życzliwość sprzyja powstawaniu fantastycznych inspiracji. Co więcej, najlepsze profesjonalne projekty, w których brałem udział i z których jestem dumny, realizowane były przez ludzi, którzy wzajemnie się lubili, szanowali i byli sobie życzliwi.

– Jaką dałbyś radę uczestnikom Festiwalu Zaczarowanej Piosenki?

– Tę radę daję też samemu sobie, bo przecież wciąż się rozwijam i pracuję nad sobą. Otóż warsztat, kwestie techniczne i merytoryczne powinno się doskonalić podczas lekcji czy prób. Ale kiedy wychodzi się już na scenę, należy wyłącznie skupić się na tym, co pragnie się przekazać publiczności. Wtedy potrzebny jest luz, odrobina zabawy. Podczas występu o własnym warsztacie nie powinno się myśleć. Koncert dla muzyka albo wokalisty to jest przede wszystkim nawiązywanie relacji widzem.

– Jakie szanse na zaistnienie w świadomości społecznej mają laureaci Festiwalu Zaczarowanej Piosenki?

– Nie mam pojęcia. Nigdy nie tworzyłem i nie grałem po to, żeby stać się popularnym. Robiłem po prostu swoje. Jestem szczęśliwy, że muzyką, która jest moją największą miłością i pasją, zarabiam na chleb. Zresztą sporo z tego, co zarobię na graniu, komponowaniu bądź aranżowaniu, przeznaczam na dalszy rozwój mojej pasji. A jeśli ktoś – z założenia – chce zdobywać popularność, to od tego są firmy pijarowe, odpowiedni menadżerowie. Niech szuka więc menadżera, który jego twórczość dobrze sprzeda. Jednak w tym przypadku trzeba również, a może nawet przede wszystkim, myśleć o sobie jako produkcie na sprzedaż. W show-biznesie obowiązują inne reguły niż w muzyce: słupki słuchalności, kontakty i inne tego rodzaju sprawy. Nie oceniam. Wszystko zależy od tego, jak kto chce przeżyć własne życie i jak pragnie się w nim czuć sam ze sobą.

– Laureaci Festiwalu Zaczarowanej Piosenki koncertują, odnoszą sukcesy w programach typu talent-show. Czy masz jeszcze jakieś oczekiwania związane z tym konkursem?

– Czekam na chwilę, gdy któryś z laureatów tego konkursu trwale i autentycznie rozwinie skrzydła w pracy artystycznej, zacznie koncertować, nagrywać płyty.

– Uważasz, że do artystycznego autentyzmu mają potencjał?

– Bezsprzecznie. Muszą jednak prezentować się z własną twórczością, pokazywać na scenie wyłącznie siebie.

Rozmawiał Wojciech Szczawiński

Projekt dofinansowano ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

 

Może Cię zainteresować

„Wierszobranie na polanie”

23.07.2021

Sporo uciechy mieli najmłodsi wielbiciele poezji, którzy wczoraj, późnym popołudniem, zebrali się na polanie przy Warsztatach Terapii Zajęciowej w nadbałtyckim Lubiatowie. O radosną, lecz niepozbawioną refleksji, atmosferę „Wierszobrania na polanie” zadbali Anna Dymna i Krzysztof Orzechowski.

Moc spotkania, siła poezji

21.07.2021

Wczoraj, na terenie Warsztatów Terapii Zajęciowej w nadbałtyckim Lubiatowie, odbył się kolejny wakacyjny wieczór poezji, zatytułowany „Namiętność to jest to”. Wiersze czytali: Anna Dymna, Krzysztof Orzechowski, Andrzej Seweryn i Dominika Bednarczyk. O oprawę muzyczną spotkania kunsztownie zadbała Anna Rocławska-Musiałczyk.

Dołącz do newslettera