fbpx

Opinie uczestników

W Festiwalu Zaczarowanej Piosenki brałam już udział dwukrotnie, bez zwycięstwa. I znowu wysłałam zgłoszenie, znów jestem w Krakowie, ponieważ atmosfera tego projektu jest niespotykana. Przede wszystkim można się tutaj wiele nauczyć, a taka edukacja otwiera naszą wokalną wrażliwość. W trakcie tegorocznych warsztatów znowu stwierdziłam, że fajnie by było nie zdobyć nagrody i za rok znowu móc tu przyjechać.

Sandra Pączek, trzykrotna finalistka Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Na innych festiwalach nie ma takiej energii jak na krakowskim Rynku. Podczas takich konkursów wszyscy też ze sobą rywalizują, nikt nikomu nie gratuluje sukcesu, a tutaj, mimo rywalizacji, można również nawiązać przyjaźnie.

Julia Walczyna, finalistka 12. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Festiwal Zaczarowanej Piosenki 2016 fot. Agnieszka Ożga – Woźnica

Nie śpiewamy niewidzącymi oczami, złamanym kręgosłupem albo sparaliżowanymi nogami. Dlaczego moje zdolności wokalne nie miałyby być poddane wnikliwej weryfikacji? Jeśli osoby niepełnosprawne chcą być profesjonalistami, trzeba ich też profesjonalnie oceniać. Taryfy ulgowe, z jakimi często jesteśmy traktowani, po prostu nas poniżają.

Łukasz Żelechowski, zwycięzca 2. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Publiczność mnie porwała, poczułem jej energię. To było coś fantastycznego! Mam duszę rokendrolowca, więc przed dużą publicznością czuję się najlepiej. Otrzymane stypendium będę chciał przeznaczyć na rehabilitację oraz dalsze doskonalenie warsztatu, bo swoją przyszłość wiążę z muzyką.

Bartłomiej Martynow, zwycięzca 6. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Jestem chora na mukowiscydozę. Śpiewanie sprawia, że, mimo tak poważnej choroby, pojemność moich płuc jest podobna do pojemności, jaką mają zdrowe osoby. Można więc powiedzieć, że możliwość śpiewania jest dla mnie szansą na dłuższe życie. Dzięki temu, że zakwalifikowałam się do finału, poznałam też nowych, wspaniałych przyjaciół. Czuję, że to wydarzenie zmieni moje życie.

Aneta Rudkowska, laureatka 7. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Atmosfera festiwalu jest naprawdę świetna. Trudno odmówić profesjonalizmu organizatorom tej imprezy. Tyle tylko, że jeśli ktoś sądzi, że dzięki tej fantastycznej imprezie zrobi karierę, to jest w wielkim błędzie. Taki festiwal to dopiero pierwszy krok, bardzo ważny, ale jednak pierwszy. Trzeba rozumieć, że aby zaistnieć na profesjonalnym rynku muzycznym, należy mieć własne piosenki, swoje teksty i muzykę. Zresztą, kiedy wraz ze swoim zespołem zaśpiewałam na „Offie” u Artura Rojka, to owszem pojawiło się kilka propozycji, ale tamten występ nie zadziałał tak, że nagle otworzyły się przed nami drzwi do niebywałej kariery. Nawet nasze nagranie w radiowej „Trójce” nie spowodowało cudu.

Marta Rogalska, zwyciężczyni 5. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Po festiwalu moje życie uległo sporej zmianie. Chociaż nie zgłaszają się jeszcze do mnie agencje artystyczne, to jednak sporo koncertuję, poznaję nowych przyjaciół, przestałem żyć w zamknięciu. Moja codzienność nabrała jaśniejszych barw.

Rafał Fusiek, laureat 2. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Wiele się wydarzyło. Sukces w finale Festiwalu Zaczarowanej Piosenki dał mi odwagę. Założyłem już własną kapelę, a pieniądze z nagrody przeznaczyłem między innymi na zakup keyboarda.

Krzysztof Szymaszek, zwycięzca 3. i 7. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Jestem niezwykle szczęśliwa ze zwycięstwa. Ale z drugiej strony, żałuję, że nie będę mogła po raz kolejny brać udziału w festiwalu. Jego atmosfera jest nie do opisania. Sam udział w tej imprezie staje się dla każdego wspaniałą i wielką przygodą.

Karolina Sawka, zwyciężczyni 3. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Śpiewam właściwie od dziecka. Brałem już udział w różnych konkursach wokalnych. O Festiwalu Zaczarowanej Piosenki wiedziałem od bardzo dawana, jednak dopiero teraz postanowiłem w nim wystartować. Wcześniej sądziłem, że ten konkurs nie jest na moje siły. Ostatecznie przekonała mnie mama. Powiedziała: „Spróbuj. Czemu nie?”. A że lubię wyzwania, wysłałem zgłoszenie i udało się.

Michał Ziomek, zwycięzca 9. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Michał Ziomek i Grzegorz Turnau, czerwiec 2013 rok, fot. Gabriela Szewczyk

Udział w Festiwalu Zaczarowanej Piosenki dał mi wiele. Poznałam wspaniałych ludzi, bardziej w siebie uwierzyłam. Co prawda śpiewanie nie będzie moim zawodem, lecz nie zamierzam porzucać swoich zainteresowań muzycznych. Teraz śpiewam w trzydziestoosobowym chórze żydowskim „Clil”, który tworzą osoby o różnym wyznaniu i pochodzeniu. Celem chóru jest kultywowanie żydowskich tradycji muzycznych oraz krzewienie tolerancji i idei dialogu kultur. Grupa wykonuje utwory w językach hebrajskim, aramejskim, jidysz, a także ladino. Jestem w niej jedyną niepełnosprawną osobą. Dostałam się do tego chóru, bo przecież w śpiewaniu nie ma znaczenia fakt, że nie widzę.

Zuzanna Osuchowska, laureatka 8. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Emocje są fantastyczne. Na co dzień pracuję w branży finansowej. Śpiewanie traktuję raczej hobbystycznie. I, mimo że w półfinałach biorę udział już po raz siódmy, nigdy nie dostałam się do finału festiwalu. To bez znaczenia. Nie można się zrażać. W tym konkursie najpiękniejsza jest atmosfera. Wszyscy tutaj są wobec siebie bardzo serdeczni. Nie ma podziałów na sprawnych i niepełnosprawnych.

Kinga Jamroga, półfinalistka 11. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Nie można zrażać się niepowodzeniami. Myślę, że nie mam nic do stracenia. I tak zyskałem bardzo wiele dzięki udziałowi w tym festiwalu. Założyłem fundację, która promuje twórczość artystyczną osób niepełnosprawnych, poznałem niesamowicie wspaniałych ludzi. Jestem szczęśliwym człowiekiem. Mam za sobą wiele koncertów, śpiewam w zespole „Mezalians Art”. Do dzisiejszych półfinałów podchodzę więc z dystansem, bo doskonale rozumiem, że nie tylko wygrana tu się liczy. Wartość tego projektu posiada wymiar znacznie szerszy.

Łukasz Baruch, trzykrotny finalista Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Festiwal fundacji pani Anny Dymnej to dla mnie bardzo ważne wydarzenie. Brałem w nim udział kilkakrotnie. Tu dzieją się cuda. Dzięki temu festiwalowi, w roku 2020, wystąpiłem i zwyciężyłem na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Myślę, że – nie tylko dla osób z niepełnosprawnościami – jestem dowodem na to, że pasją, radością i pracą nad sobą można pokonywać wszelkie ograniczenia.

Kamil Czeszel, zwycięzca 15. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Pokochaliśmy ten festiwal już na etapie eliminacji półfinałowych. Zauważyłem, jak, dzięki niemu, Ania rozwija się i otwiera na świat. Tamten czas nie był dla niej łatwy. Zaczęła być wtedy bardziej świadoma swojej choroby. Czuła się również odrzucona przez klasę, ponieważ koledzy nie bardzo wiedzieli, jak zachowywać się wobec osoby chorej na mukowiscydozę. Festiwal Zaczarowanej Piosenki pozwolił Ani odbudować wiarę w siebie i poczucie własnej wartości. Poczuła się akceptowana przez otoczenie. Do dzisiaj córka powtarza, że gdyby nie wygrana w tym konkursie, to nie wiadomo, jak potoczyłyby się jej losy.

Jarosław Dąbrowski, tata Anny Dąbrowskiej,
zwyciężczyni 11. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Festiwal Zaczarowanej Piosenki stał się dla mnie przełomem. Zmienił moje życie o sto osiemdziesiąt stopni. Od tamtej pory koncertuję w całej Polsce. Mogę robić to, co kocham.

Aleksandra Nykiel, zwyciężczyni 17. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Występ na krakowskim Rynku Głównym i możliwość śpiewania w duecie z Katarzyną Groniec były dla mnie fantastycznym przeżyciem. W finale wykonywałam solo utwór Edyty Geppert „Jaka róża, taki cierń”. Pamiętam, że – gdy zeszłam z rozświetlonej reflektorami sceny – podeszli do mnie panowie Jacek Cygan oraz Ryszard Rynkowski, jedna z gwiazd tamtego koncertu. Serdecznie mi pogratulowali. Pan Cygan dodał: „Zatelefonuję do Edyty Geppert. Powiem, żeby koniecznie obejrzała telewizyjną retransmisję dzisiejszego finału. Tak przejmującego wykonania swojej piosenki pewnie jeszcze nie słyszała”. Byłam wtedy wokalnym naturszczykiem. To uznanie ogromnie mnie zdumiało, stało się dla mnie największą nagrodą.

Klaudia Skotarczak, laureatka 9. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

W 2009 roku, w pierwszym moim finale zaśpiewałem solo i z Munkiem Staszczykiem. Nagrodą stał się sam udział w konkursie, jego niesamowita atmosfera. Potem wysłałem zgłoszenie do kolejnej edycji. Udało się. W 2010 roku zająłem drugie miejsce w kategorii dziecięcej. Wtedy na scenie towarzyszył mi Robert Gawliński. A ponieważ w następnym roku skończyłem szesnaście lat, znowu mogłem wziąć udział w projekcie – już jako wokalista dorosły. W Festiwalu Zaczarowanej Piosenki wystąpiłem pięć razy. Dzisiaj myślę, że właśnie to stało się dla mnie największą wygraną. Co roku mogłem się doskonalić, oswajać z profesjonalną sceną muzyczną.

Michał Wiśniewski, zwycięzca 14. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Przez parę lat obserwowałam Festiwal Zaczarowanej Piosenki, kibicowałam znajomym ze Studia Integracji Krzysztofa Cwynara, którzy w nim śpiewali. Ale, kiedy miałam dwadzieścia kilka lat, straciłam ochotę na udział w konkursach wokalnych. Męczyła mnie i niesmaczyła sztucznie kreowana presja na rywalizację. Skutek tego był taki, że spoglądano na siebie „wilkiem”. „Podkręcanie” tego rodzaju emocji – zarówno przez organizatorów, jak i uczestników – bardzo mi nie odpowiadało. Nawet jeśli odnosiło się sukces, był on trochę mdły, cieszył nie do końca. To nie jest zgodne z moją naturą, pozostaje w kontrze ze sposobem, w jaki traktuję śpiewanie. Ale znajomi mnie „piłowali”. Namawiali: „No weź, nie wygłupiaj się… W końcu się zgłoś!”. Pomyślałam: ja, stara baba, znowu mam startować w konkursie – trochę wstyd. Ostatecznie machnęłam ręką i wysłałam nagranie.

Paulina Gruszecka, zwyciężczyni 13. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Przede wszystkim jestem ogromnie wdzięczna za to, co spotkało mnie na Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. Sukces zawdzięczam atmosferze towarzyszącej temu wydarzeniu oraz ludziom, którzy pracowali ze mną podczas warsztatów wokalnych poprzedzających finał. Otworzyli we mnie nową przestrzeń, jakiej dotąd nie znałam. Bardzo za wszystko dziękuję.

Daria Barszczyk, zwyciężczyni 16. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki

Dołącz do newslettera