fbpx

Spotkajmy się

217. Monika Dąbrowska (SM) – 16 października 2020 r.

Gościem Anny Dymnej jest Monika Dąbrowska chorująca na SM. Towarzyszy jej przyjaciółka Gabrysia oraz córka Agata, świeżo po maturze. Historia Moniki jest przykładem na to jak bardzo zły los potrafi uwziąć się na człowieka, a jednocześnie jak wielki hart ducha można w obliczu tego faktu wykazać. Ciężko było już na starcie, Monika urodziła się, jak sama określiła, z dziurą w sercu. Konieczna była operacja, na szczęście w pełni udana. Córkę urodziła w wieku lat 16. Potem wykryto u niej czerniaka, konieczne było usunięcie aż 30 znamion. Udało się i tym razem, więc postanowiła, cytując, żyć na 150%. I tak się udawało przez lata. Niestety ten czas szybko minął, a kolejnym ciosem okazała się choroba o wielu twarzach. Nastąpiła utrata wzroku w prawym oku. Właściwie z dnia na dzień. Pozagałkowe zapalenie nerwu wzrokowego pierwszy objaw stwardnienia rozsianego. Wzrok w oku już nie wrócił. Doszło osłabienie prawej strony ciała, zaczęły się kłopoty z nogą, z ręką. SM to choroba, która u każdego pacjenta objawia się inaczej. Monika porusza się teraz na wózku inwalidzkim, pojawiły się też problemy z mówieniem. Wymaga stałej pomocy rehabilitantki, ma napady bezdechu mogące skończyć się śmiercią. Gabrysia jest kimś w rodzaju jej anioła stróża, pomaga jak tylko może, wozi wszędzie swoją przyjaciółkę. Pomaga z potrzeby serca, realizuje się pomagając ludziom (opiekuje się też starszymi osobami). O czym jest ta historia? Chyba najlepiej ujmie ją w skrócie jedno zdanie wypowiedziane przez córkę Moniki, Agatę, która o swojej mamie mówi tak: Uczy mnie jak być dzielną, wytrzymałą i radzić sobie mimo przeszkód. I niech te słowa będą zachętą do obejrzenia tego wyjątkowego spotkania czterech kobiet.

Dołącz do newslettera